Od początku tygodnia znowu drożeje miedź. W poniedziałek jej cena wzrosła o 3,8%, do 3947 USD. Wczoraj przybyło jeszcze 13 USD. Przesądza o tym wciąż olbrzymi popyt w Chinach. Skutek jest taki, że mimo spadku zużycia miedzi w USA, Europie i Japonii, jej giełdowe zapasy znowu zaczęły topnieć.
Zdaniem obserwatorów tego rynku, przy tak wysokich cenach miedzi, instalatorzy i energetycy kupują więcej jej substytutów. Hydraulicy zamiast miedzianych rur montują plastikowe, a energetycy miedziane kable napowietrzne zastępują aluminiowymi. Zwiększa to popyt na aluminium i w rezultacie jego cena wzrosła w ciągu roku o 11%.
Wysokim cenom aluminium sprzyjają też rosnące koszty energii. Koszt energii elektrycznej stanowi ok. jednej trzeciej ogólnych kosztów przy produkcji aluminium. Stąd też przed kilku tygodniami norweski koncern Norsk Hydro informował o zamknięciu dwóch hut aluminium w Niemczech, a teraz Alcoa poinformowała, że zamknie hutę w stanie Maryland, a jej produkcję przeniesie do Islandii. Ceny prądu w Maryland są obecnie trzy razy wyższe od średniej światowej. Sama produkcja na Islandii będzie więc niewątpliwie tańsza, ale zwiększą się koszty transportu, a za samo przeniesienie huty, też zapewne będą musieli zapłacić konsumenci.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono wczoraj po południu 1983 USD, o 16 USD mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 1932 USD za tonę.