Tak jak zaskoczył mnie swoją skalą środowy spadek, tak zaskoczył mnie wczorajszy wzrost cen na otwarciu. Po kształcie wykresu widać, że zaskoczony byłem nie tylko ja, ale i większość graczy.

W środę pojawiła się luka bessy, a wczoraj luka hossy. Ważne, że nie dotyczy to tylko wykresu intraday, ale także tego opartego na danych dziennych. Tym samym mamy formację wyspy. Jej wymowa jest pozytywna, choć oczywiście niczego w 100% nie przesądza. Nie ma przecież narzędzi idealnych. Niemniej po wczorajszej sesji można się spokojnie zastanawiać się nad tym, czy formacja ta nie sugeruje powrotu do trendu wzrostowego. Każdy czytelnik tych komentarzy zapewne pamięta, że ostatnio szukałem okazji do zajęcia długiej pozycji, kierując się przekonaniem, że rynek jest już bliski powrotu do wzrostu. Mimo takiego nastawienia sygnały kupna się nie pojawiały. Wczorajsze zamknięcie po wykreśleniu wyspy jest już takim sygnałem. Przy czym należy pamiętać, że jest to sygnał dla graczy lubiących ryzyko. Jego potwierdzeniem, a zarazem sygnałem dla nieco ostrożniejszych inwestorów będzie wyjście ponad poziom ostatniego lokalnego szczytu.

Hipoteza powrotu do trendu miałaby większe szanse realizacji, gdyby na wczorajszej sesji obrót był nieco większy. Wprawdzie jego wartość nie była zupełnie niska, to jednak od sesji, która ma potwierdzać przewagę popytu można oczekiwać trochę więcej. Nie spodziewałem się skoku ponad wartość ze środy, ale obrót powinien być do niej zbliżony. Tak czy inaczej, wiele wskazuje na to, że w środę mieliśmy do czynienia z lokalnym dołkiem. Idąc tym tropem, ewentualne długie pozycje powinny być bronione tuż pod jego poziomem. Tym bardziej zyskuje on na znaczeniu, że znajduje się w obszarze sierpniowej konsolidacji.