Sesja nie była przełomowa, ale mimo niewielkich zmian punktowych więcej korzyści przyniosła bykom. Wymowa czwartkowej bardzo pozytywnej technicznej formacji starła się w piątek z fatalną sesją w USA (znowu "zaskoczyła" inflacja) i mocnymi spadkami na rynkach regionu. W takim otoczeniu wejście GPW w konsolidację to bardzo pozytywny sygnał.

Obiektywnie trzeba jednak też zauważyć, że takie uodpornienie naszego rynku na słabe rynkowe otoczenie może być też po prostu wynikiem wyczekiwania na wyniki wyborów. W tych wynikach nie chodzi jedynie o prezydenta, ale o kształt przyszłego rządu, szybkość jego stworzenia i wszystkie kwestie z tym związane, co było wielokrotnie już opisywane i do czego nie ma miejsca tutaj wracać. Rynki finansowe lepiej przyjmą wygraną Tuska, choć żadne niedzielne wyniki same w sobie nie wywołają jeszcze gwałtownej reakcji. Rynki finansowe tak naprawdę zareagują dopiero w środku tygodnia, gdy oprócz nazwiska prezydenta, poznamy reakcję obozu przegranego. Kluczem do wzrostu indeksów i umocnienia waluty będzie pokorne przyjęcie przegranej i szybkie stworzenie stabilnej koalicji. Poglądy, wzrost i nazwisko prezydenta nie będą miały na razie znaczenia.

Oprócz politycznych emocji w przyszłym tygodniu rynki poznają dane o sprzedaży detalicznej i decyzję RPP. W tym miesiącu wyjątkowo obie informacje nie mogą przynieść niespodzianki (brak zmian stóp). Wydarzeniem tygodnia stanie się więc zapewne publikacja kwartalnego raportu TPS, który spółka opublikuje nie jak pierwotnie planowała 14 listopada, ale już w najbliższą środę. To przebudzi zagraniczne fundusze, a reszta ślepo będzie je naśladować. Do tego czasu ja optuję za przedłużeniem tego odreagowania, a szansę na to szybko przekreśli dopiero zakrycie czwartkowej luki hossy.