Ceny surowców energetycznych dalej lecą w dół. W poniedziałek po raz pierwszy od 28 lipca cena baryłki ropy naftowej na zamknięciu notowań w Nowym Jorku znalazła się poniżej 60 USD (59,76 USD). Ceny gazu ziemnego spadły tego samego dnia aż o 6,5%, czyli najmocniej od 10 miesięcy. Wyraźnie tanieją destylaty - benzyna i olej opałowy.

Przez miniony tydzień średnie ceny nośników energii na rynku nowojorskim osunęły się o 3,4% i była to najsilniejsza zniżka wśród sześciu grup towarowych wyróżnianych w surowcowym indeksie CRB Futures (surowce z giełd w Nowym Jorku i Chicago). Wszystko przez sprzyjającą pogodę. W północno-wschodnim rejonie USA ma być w najbliższym czasie cieplej niż zwykle o tej porze roku, przez co konsumpcja paliw grzewczych znajdzie się na poziomie nawet o 30% niższym od obserwowanego zazwyczaj. Analitycy są dobrej myśli - jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, zapasy ropy i jej pochodnych będą rosły, a ceny utrzymają się w trendzie spadkowym. Od rekordu z końca sierpnia ropa staniała już o 16%.

W ostatnich dniach odwróciła się tendencja na rynku miedzi. W środę za funt metalu w Nowym Jorku trzeba było płacić aż 1,96 USD, czyli najwięcej w historii, ale od tego dnia cena spadła o ponad 4%. Największy producent miedzi na świecie, firma Codelco, przewiduje, że w ciągu najbliższych trzech-czterech lat ceny metalu spadną o jedną trzecią, ponieważ będzie nadpodaż na rynku.

Przy spadkowej tendencji w większości segmentów surowcowego rynku wskaźnik CRB Futures stracił od minionego poniedziałku ok. 1,6%. Wczoraj szedł w dół o 0,7 i wynosił 314,22 pkt.