MF wystawiło wczoraj na sprzedaż obligacje 2-letnie o wartości 1,5 mld zł. Popyt wyniósł 3,54 mld zł i był tylko nieznacznie mniejszy niż na aukcji przeprowadzonej na początku października (3,562 mld zł).

Ministerstwo nie zorganizowało jednak przetargu uzupełniającego. Po południu rentowność obligacji 2-letnich wzrosła bowiem do 4,69%. A to oznacza, że na rynku te same papiery można było kupić taniej (na aukcji uzupełniającej MF sprzedaje obligacje po cenie odpowiadającej średniej rentowności z przetargu głównego, która wyniosła 4,674%). - Nie było widać specjalnego popytu ze strony inwestorów. Na rynku jest dosyć nerwowo i trzeba zachować ostrożność - mówi Piotr Marczak, wicedyrektor departamentu należności w MF. Przypomnijmy, że w zeszłym tygodniu resort odwołał przetarg zamiany obligacji z powodu ostrej przeceny papierów na rynku.

Sebastian Włodarczyk, diler obligacji Banku Handlowego, zwraca uwagę, że środowe otwarcie rynku wyglądało dosyć optymistycznie. - Inwestorzy kupowali polskie papiery. Przez moment wydawało się, że ryzyko polityczne związane z brakiem koalicji już uwzględniono w cenach - twierdzi. Rentowność najważniejszych na polskim rynku obligacji 5-letnich wynosiła w porannym handlu 5,19% i była niższa niż w poniedziałek na zamknięciu (5,22%). W ciągu dnia jeszcze spadła, osiągając poziom 5,12%. - Ale później znów zaczęła się wyprzedaż - mówi S. Włodarczyk. Po południu rentowność zwiększyła się do 5,2%, a pod koniec dnia ponownie spadła do 5,17%. - W tej chwili bardziej realny wydaje się wzrost do 5,5%, niż spadek do 5% - uważa diler BH. Po raz ostatni dochodowość 5-latek sięgała 5,5% w maju.