Po sfinalizowaniu przejęcia, wczoraj oficjalnie uruchomiono segment surowcowy w ramach budapeszteńskiej GPW. Prezes tej instytucji Attila Szalay-Berzeviczy liczy, że wpływy z handlu kontraktami na waluty wyniosą w przyszłym roku 60 mln forintów (288 tys. USD), a z handlu kontraktami na zboża 50 mln forintów. Budapeszteńska giełda ma na tym na czysto zarobić do 60 mln forintów. Kwota nie jest imponująca, zważywszy że zeszłoroczny zysk netto giełdy wyniósł 1,04 mld forintów, czyli był bez porównania większy.

Giełda liczy jednak także na inne korzyści z przejęcia. - Ten krok to część procesu, dzięki któremu chcemy stać się ważną giełdą w regionie. Dzięki przejęciu możemy też zaoferować wartość dodaną w przypadku tworzenia aliansu giełd środkowoeuropejskich - skomentował Szalay-Berzeviczy. Budapeszteński parkiet jest pod kontrolą kilku austriackich banków oraz wiedeńskiej giełdy, i jego przedstawiciele już nieraz zapowiadali, że będą dążyli do zawiązania regionalnego sojuszu z innymi giełdami.

Węgierski minister rolnictwa Jozsef Grad liczy, że dzięki połączeniu obu giełd w stolicy, Budapeszt stanie się wkrótce wiodącą giełdą zbóż w Europie, jak było to w przeszłości.

W przyszłym roku oferta budapeszteńskiej giełdy powinna znacznie się poszerzyć. W pierwszym kwartale do notowań mają trafić kontrakty na złoto. W trzecim zaś - dzięki współpracy z nowojorską giełdą surowcową NYMEX, największym na świecie rynkiem kontraktów na nośniki energii - w Budapeszcie ma zostać uruchomiony handel kontraktami terminowymi na ropę naftową z Uralu. Byłby to pierwszy oficjalny, standaryzowany rynek dla ropy z Rosji, która jest drugim na świecie (po Arabii Saudyjskiej) eksporterem tego surowca.

Bloomberg