Wtorkowy poranek przywitał graczy silnym dolarem. W godzinach porannych, przed publikacją wskaźnika koniunktury, za euro płacono niewiele ponad 1,1700 dolara. Indeks ZEW spadł z 39,4 pkt w październiku do 38,7 pkt w listopadzie (analitycy prognozowali wzrost do 44 pkt). Dane te okazały się wystarczające, by sprowadzić notowania pary walut poniżej poziomu 1,1660. Późniejsza seria danych makro z USA, a w szczególności PPI, doprowadziły do chwilowego odreagowania części strat przez wspólną walutę. Inwestorzy pozostawali jednak ostrożni, oczekując na wystąpienie następcy Alana Greenspana - Bena Bernankego, zwłaszcza w kontekście dalszej polityki monetarnej FED. Wtorek nie przyniósł większych zmian na rynku krajowym.

Otwarcie nastąpiło na poziomach 4,00 zł za euro i 3,42 zł za dolara, osiągając na zamknięciu odpowiednio 3,9850 oraz 3,41. Dane o deficycie obrotów bieżących (357 mln euro) nie zdołały zaskoczyć inwestorów. Prawdopodobnie w najbliższym czasie należy liczyć się z niezdecydowaniem na rynku i stabilizacją notowań.