Jak w obecnej sytuacji widzi Pan możliwość rozwiązania problemu kontraktów długoterminowych (KDT) w energetyce?
Sprawa nie jest prosta. Na pewno Unia Europejska nie zezwoli na dłuższe funkcjonowanie KDT w takiej formule. Można czekać, aż problem sam się rozwiąże. Większość KDT kończy się bowiem w 2011-2012 r. W przyszłym roku kończy się na przykład kontrakt Bełchatowa.
Jednak nie wszystkie kontrakty wygasną w okresie najbliższych pięciu lat.
Właśnie, kilka dużych kontraktów kończy się po 2020 r. i same się nie rozwiążą. Wcześniej czy później należy z nimi coś zrobić. Wydaje się, że pomysł z odszkodowaniem i emisją obligacji na wypłatę rekompensat za wywłaszczenie z umów to dobry pomysł, pomimo że nie załatwia całości sprawy. Są jeszcze gorsze pomysły, mianowicie takie, że potencjalny inwestor, przy kupnie elektrowni z ważnym KDT, sam zgodzi się rozwiązać kontrakt, ale pomniejszy kwotę wynikającą z wpływów z kontraktów długoterminowych, płacąc mniej za prywatyzowaną elektrownię. Powstaje pytanie, czy państwo jest winne tej sytuacji, żeby sobie zmniejszało dochody z prywatyzacji.
Można wybrnąć z tej patowej sytuacji?