Choć na rynku surowcowym jest duży rozdźwięk, średnie ceny powoli i systematycznie idą w dół. Przez miniony tydzień indeks CRB Futures, który uwzględnia notowania najpopularniejszych kontraktów na surowce z giełd w Nowym Jorku i Chicago, obniżył się o 0,9%. Od tegorocznego maksimum z początku września stracił już 7%.
Rozdźwięk staje się coraz wyraźniejszy, ponieważ najbardziej strategiczny dla świata surowiec - ropa naftowa, dalej tanieje, a również bardzo ważne metale nieżelazne, jak miedź i aluminium, są coraz droższe. Wciąż drożeje też złoto, za które trzeba płacić najwięcej od 18 lat.
Ceny ropy w Nowym Jorku w najpopularniejszych kontraktach miesięcznych spadły przez tydzień o 0,2% (ogółem notowania nośników energii obniżyły się o 1,25%), a od sierpniowego rekordu dzieli je już ponad 18%. Wczoraj co prawda notowania podskoczyły o 0,3 USD za baryłkę (do 55,17 USD) w reakcji na nowe prognozy meteorologiczne, ale o odwróceniu tendencji na razie nie może być mowy.
Dziewiątą sesję z rzędu drożała wczoraj miedź. Cena w Nowym Jorku sięgnęła 1,9150 USD za funt, czyli najwięcej w historii. Rynek wciąż spekuluje, jak Chiny rozwiążą problem otwartych ogromnych krótkich pozycji. W najbliższym czasie mają poinformować o stanie swoich zapasów i wówczas okaże się, czy będą w stanie wypełnić zobowiązania.
Najmocniejszą zwyżkę odnotowano w zeszłym tygodniu wśród metali szlachetnych - średnie ceny złota, srebra i platyny (mierzone wskaźnikiem CRB Precious) podskoczyły o 3%. Rośnie popyt na złoto. Uncja kosztowała wczoraj już 493,3 USD.