Termin upływa dokładnie 15 grudnia, o godz. 17.00. Tak zdecydowały brytyjskie władze regulacyjne. Bank z Australii musi zaprezentować ofertę lub poinformować, że jej nie złoży. Potem musi upłynąć co najmniej pół roku, by mógł ponowić starania.
Brytyjskich urzędników zdenerwował fakt, że Macquarie trzyma akcjonariuszy giełdy w Londynie w niepewności już od połowy sierpnia. Wówczas bank, znany w Europie z inwestycji w autostrady i porty lotnicze, ogłosił, że jest zainteresowany przejęciem LSE i że uczyni to we współpracy z partnerem. Do teraz nie podał jednak szczegółów. "Macquarie podtrzymuje zainteresowanie stworzeniem konsorcjum, które złożyłoby ofertę na LSE" - poinformował wczoraj wymijająco australijski bank.
Urzędnicy z Takeover Panel wzięli zapewne pod uwagę sugestie szefowej londyńskiego parkietu Clary Furse. Na początku listopada Furse mówiła, że postara się skrócić czas na przedstawianie ofert, ponieważ dzięki temu giełdzie łatwiej będzie podjąć decyzję o buy backu czy o podzieleniu się zyskami z akcjonariuszami.
Obecnie za głównego chętnego do przejmowania parkietu w Londynie uchodzi nie bank z Australii, lecz paneuropejski sojusz giełdowy Euronext. Decyzja urzędników w sprawie Macquarie może skłonić także Euronext do przyspieszenia prac nad ofertą.
Według ostatnich doniesień "Wall Street Journal", w tej chwili najbardziej realny scenariusz łączenia Euronextu z LSE to utworzenie holdingu, w którym udziały objęliby akcjonariusze obu instytucji. Wcześniej mówiło się, że Euronext złoży ofertę gotówkową. Zdaniem niektórych udziałowców sojuszu, byłoby to jednak rozwiązanie zbyt drogie. Grozili szefowi Euronextu Jean-François Theodorowi utratą stanowiska. Wcześniej posadę stracił Werner Seifert, szef Deutsche Boerse. Deutsche Boerse starała się kupić LSE na przełomie zeszłego i tego roku. Oferowała 1,35 mld funtów.