Duża liczba spółek notowanych na GPW, rosnące wymagania inwestorów odnośnie do relacji inwestorskich (IR) oraz dobra koniunktura przekładająca się na dużą liczbę firm przeprowadzających nowe emisje - to czynniki, które ostatnio sprzyjały rozwojowi podmiotów specjalizujących się w kreowaniu pozytywnego wizerunku spółek giełdowych. Na rynku funkcjonuje już kilkanaście podmiotów, które w mniejszym lub większym stopniu wyspecjalizowały się w tematyce IR i finansowego PR.
Jedną z najdłużej działających w naszym kraju firm, które ukierunkowały się na budowanie relacji spółek giełdowych ze środowiskiem analityków i inwestorów, jest NBS Public Relations.
- Pomysł na założenie własnej firmy podrzucili mi przyjaciele z Anglii, pracujący w konsultingu - mówi Anna Krajewska, współzałożyciel i prezes NBS Public Relations. - Na początku pracowaliśmy dla firm francuskich, amerykańskich i angielskich, które miały zamiar rozpocząć inwestycje w Polsce. Dostarczaliśmy im informacji o sytuacji w danej branży, perspektywach, warunkach inwestycyjnych w naszym kraju. Wspieraliśmy ich także od strony budowania wizerunku w Polsce - wspomina A. Krajewska. Dodaje, że ważnym krokiem w historii NBS był kontakt z angielską firmą finansowego PR - Dewe Rogerson. - W 1990 r., zanim powstała warszawska giełda, mieliśmy okazję nauczyć się, jak organizować kampanie promocyjne, wspierające oferty publiczne akcji. A uczyliśmy się od najlepszych, bo Dewe Rogerson przeprowadził największe kampanie promocyjne, wspierające prywatyzacje za czasów premier Margaret Thatcher, takie jak BP czy British Telecom. Mając taki warsztat, w tym samym roku wygraliśmy pierwszy przetarg na obsługę PR przy prywatyzacji Krośnieńskich Hut Szkła - mówi prezes NBS.
Trudne dobrego początki
Wszyscy, którzy rozwój giełdy obserwują od jej początków, doskonale wiedzą, że w pierwszych latach funkcjonowania rynku temat relacji inwestorskich w spółkach praktycznie nie istniał. Zewnętrzny konsultant, jak nazywa się teraz firmy IR/PR, potrzebny był praktycznie tylko w okresie sprzedaży akcji na rynku pierwotnym. Później normą było zaniedbywanie akcjonariuszy i inwestorów - przynajmniej do czasu kolejnej emisji akcji. Rosnąca liczba inwestorów instytucjonalnych, którzy domagali się stałych kontaktów ze spółkami, oraz presja przyzwyczajonych do innych standardów inwestorów zagranicznych powodowała stopniowy wzrost świadomości wśród zarządów giełdowych firm, że odpowiedni poziom relacji inwestorskich jest ważny. - Przełom nastąpił pod koniec lat 90., po debiucie na giełdzie największych spółek. Można powiedzieć, że dopiero od tego czasu spółki w regularny, świadomy i zaplanowany sposób zaczęły komunikować się z mediami i inwestorami - ocenia Anna Krajewska.