Miniony tydzień zapowiadał się mało ciekawie. Niespodzianki nie było. Od dołu ograniczeni byliśmy dwutygodniową listopadową konsolidacją, a od góry szczytami hossy z przełomu września i października. Jednak największym ograniczeniem dla wyrwania się z tego obszaru było ograniczenie aktywności przez największe fundusze. Bez zagranicznego kapitału przegonionego świętem w USA nasz rynek nie potrafił znaleźć wyraźnego kierunku.
Nawet dane o sprzedaży detalicznej nie wniosły nic nowego. Też słusznie, bo inwestorzy czekają na dynamikę PKB w III kwartale, którą poznamy we wtorek. Spójrzmy więc na przyszły tydzień. Dane musiałyby być mocno zaskakujące, by wpłynąć na RPP (decyzja o stopach w środę - bez obniżki), ale na pewno przesądzą wtedy o wydźwięku komunikatu po posiedzeniu. Szczególnie gdybyśmy niespodziankę zobaczyli także w nakładach brutto na środki trwałe. Po wzroście inwestycji o +1% w pierwszym kwartale i +3,8% w drugim teraz należy oczekiwać co najmniej +5,5%. Każda niższa wartość rozczaruje rynki. Uwaga skupi się oczywiście na walucie i obligacjach, a rynek akcji będzie jedynie reagować na dominujące tam nastroje.
Wróci także zainteresowanie wiadomościami spływającymi z rynków zachodnich. Cała seria bardzo ważnych danych makro zwieńczona zostanie piątkowym raportem o bezrobociu. Każdego dnia rynek dostanie dane, które mogą dać mocniejszy impuls. Każdy sygnał o kondycji gospodarki będzie bowiem przekładany na prognozy sprzedaży w najważniejszym miesiącu w roku (święta). Należy mieć to na uwadze, bo w takim układzie nastroje mogą zmieniać się z dnia na dzień. Zachowanie GPW w tym otoczeniu pokaże, czy zasadne jest oczekiwanie wzrostów pod koniec roku, czy też jest to tylko życzeniowe zaklinanie rynku nie zawsze działającymi schematami.