Notowania grupy produkującej buty i handlującej nimi są coraz wyższe. Systematycznie wspinają się od miesiąca, od ustanowienia dołka na poziomie 21,8 zł. W ostatnich dniach biją kolejne historyczne rekordy. Na giełdzie firma zadebiutowała na początku grudnia 2004 r. ceną 9,95 zł (w publicznej ofercie walory sprzedawano po 9,5 zł).
Projekty w realizacji
Trwająca zwyżka była dotąd najsilniejsza w dniach bezpośrednio poprzedzających publikację raportu kwartalnego oraz na sesji po ich ujawnieniu (15 listopada). Dobrym danym towarzyszyły wówczas zapowiedzi ekspansji rynkowej, w tym uruchomienia nowej sieci sklepów (obok już istniejących placówek CCC, których liczba systematycznie się zwiększa; na koniec września spółka miała 94 własne salony), a ponadto butików z drogim włoskim obuwiem. Do tego doszły plany rozwoju sieci zagranicznej, między innymi w Rosji, w której spółka, podobnie jak np. handlujące odzieżą LPP, dostrzega ogromny potencjał. CCC chce tam w ciągu kilku lat otworzyć kilkadziesiąt sklepów. - Pracujemy nad tymi projektami. Na przykład szukamy dobrych lokalizacji. Jeśli chodzi o Rosję, to myślę, że pojawimy się tam już z kolekcją wiosenną. W przypadku nowej sieci handlowej i butików - to dwa równolegle prowadzone projekty - wystartujemy z kolekcją wiosenno-letnią bądź jesienno-zimową - mówi Mariusz Gnych z zarządu CCC.
W ostatnich dniach wzrost notowań spółki znowu przyspieszył. W poniedziałek akcje zyskały na wartości prawie 6%, wczoraj kolejne ponad 5%. - Jesteśmy transparentni. Wszystko, co mieliśmy do powiedzenia o naszych planach i działaniach, powiedzieliśmy przy okazji prezentacji danych za III kwartał. Nie mamy w zanadrzu żadnych niespodzianek, które mogłyby ucieszyć, czy zasmucić inwestorów. Robimy swoje - komentuje M. Gnych.
Lepiej od prognoz