Koncerny TNK-BP i KazMunajGaz to dwaj główni konkurenci do przejęcia większościowego pakietu akcji rafinerii Możejki - podała rosyjska agencja RIA Novosti, powołując się na wczorajsze wypowiedzi premiera Litwy. Z punktu widzenia Orlenu to zasadnicza zmiana sytuacji. Kilka dni temu litewski minister gospodarki Kestutis Dauksys deklarował, że dalsze negocjacje na temat sprzedaży pakietu akcji litewskiej rafinerii będą prowadzone z Kazachami i Polakami. - Nie mamy żadnych oficjalnych informacji ani sygnałów na temat przebiegu przetargu na Możejki - deklaruje też Dawid Piekarz rzecznik Orlenu. - W tej sytuacji nie możemy niczego komentować - dodaje.
Algirdas Brazauskas miał też zobowiązać się wczoraj, że do końca tego tygodnia będzie podana do wiadomości najlepsza oferta cenowa. Według niego, rosyjsko-brytyjski TNK-BP zaoferował blisko 1 mld USD, a Kazachowie ok. 1,2 mld USD.
Nie oznacza to jednak, że to KazMunajGaz automatycznie zostanie inwestorem w Możejkach. Spółka ma spory kłopot z zapewnieniem dostaw ropy do litewskiej rafinerii. - Na ten temat wciąż prowadzone są rozmowy na szczeblu ministerialnym - powiedział nam wczoraj Gałym Tumabajew, rzecznik prasowy kazachskiego koncernu. - Nie znamy ich szczegółów - dodał.
Jeszcze wczoraj rano (polskiego czasu) Tumabajew był przekonany, że KazMunajGazowi przyjdzie rywalizować o Możejki z Polakami: - Otrzymaliśmy od litewskich władz potwierdzenie, że to nasza spółka oraz Orlen będą uczestniczyć w przetargu - powiedział PARKIETOWI. Dodał, że jego koncern nie kontaktował się w tej sprawie ani z prowadzącym przetarg bankiem Lehman Brothers, ani z samym Jukosem, do którego należy wystawiony na sprzedaż pakiet 53,7% akcji litewskiej rafinerii.
Czy KazMunajGaz mógłby w celu zakupu litewskiej rafinerii utworzyć konsorcjum z Orlenem? - Teoretycznie taki scenariusz jest oczywiście możliwy - mówi rzecznik kazachskiej spółki. - Ale nie prowadzimy takich rozmów ani nie mamy podobnych planów - dodaje zaraz.