Jest tak dobrze, że aż źle. Inaczej chyba nie da się określić nastawienia inwestorów na Wall Street w piątek i w całym minionym tygodniu. Tak jak w środę do zakupów nie skłonił raport o dużym przyspieszeniu w gospodarce, tak w piątek nie było chętnych na akcje po znakomitym raporcie z rynku pracy. W listopadzie przybyło w Stanach 215 tys. etatów, najwięcej od kilku miesięcy i więcej, niż spodziewali się ekonomiści.
Przyczyna niechęci do akcji pozostaje ta sama - w wyniku dynamicznego wzrostu gospodarczego Rezerwa Federalna najprawdopodobniej nie przerwie zbyt prędko serii podwyżek stóp procentowych. A wyższe stopy oznaczają, że relatywnie więcej da się zarobić na obligacjach.
W piątek taniały przede wszystkim papiery firm użyteczności publicznej, które przy wyższych stopach nie będą zbyt atrakcyjną inwestycją (zyski pochodzą głównie z dywidend). Kursy Constellation Energy, największego w USA producenta elektryczności, i konkurencyjnej spółki AES Corp. potraciły po ponad 1%. Branżowy indeks spadał o ok. 0,5%.
O prawie 2% przeceniono US Steel. Według analityków, nie ma szans na ofertę przejęcia stalowego koncernu, choć ostatnio pojawiały się takie spekulacje. Taniały akcje firm uzależnionych od energii, takich jak koncern aluminiowy Alcoa, ponieważ znów zaczęła drożeć ropa naftowa (za baryłkę w Nowym Jorku płacono 58,8 USD).
W Europie nastroje są zdecydowanie lepsze i piątek był kolejnym dniem ostrych zakupów - to m.in. efekt zapewnień EBC, że czwartkowa podwyżka stóp nie była wstępem do kolejnych. Najmocniej od ponad miesiąca (2,4%) drożały akcje Nokii, która spodziewa się podtrzymania świetnej koniunktury na rynku komórek. Zwyżkowały akcje spółek górniczych (m.in. Rio Tinto) i naftowych (m.in. Shell) po wzroście cen na rynku miedzi i ropy.