"To jest bardzo zły budżet, bardzo zła propozycja. Mam nadzieję, że w taki sposób będzie odebrana też przez pozostałe kraje UE. Cieszy głos przewodniczącego [KE Jose Manuel Barroso], cieszy głos Węgrów, którzy również skrytykowali tę propozycję" - powiedział Marcinkiewicz w wywiadzie dla "Sygnałów Dnia" w radiowej Jedynce.
"Jutro odbędzie się spotkanie ministrów spraw zagranicznych. Liczymy na to, że te głosy, które już padły, doprowadzą do poprawienia tej oferty, choć boję się, że poprawienie aż o 6 mld euro będzie bardzo trudne" - dodał premier.
Przedstawiona w weekend propozycja przez sprawującą w tym półroczu prezydencję w UE Wielką Brytanię zakłada obniżenie wydatków UE o 14 mld zł do 847 mld euro, czyli do 1,03% Produktu Narodowego Brutto (PNB) Unii z 1,06% w poprzedniej propozycji, złożonej przez Luksemburg. Wydatki przeznaczone na Polskę (podobnie jak na pozostałe dziewięć nowych członków) zostałyby obniżone w największym stopniu - o 5,3 mld euro w przypadku funduszy strukturalnych i o 800 mln euro w przypadku środków na rozwój wsi.
Jak podkreślił premier, w ten sposób "zasada solidarności została złamana", bo tylko część krajów ma ponosić koszty rozszerzenie, "co jest sytuacją nie do przyjęcia".
"Ja cały czas odbieram, że także i ta propozycja z wczorajszego wieczora to jest sposób negocjowania przez Brytyjczyków, twardych dyplomatów, i że jesteśmy jeszcze w stanie ten budżet poprawić, choć nadzieje na to są coraz mniejsze" - powiedział jednak premier.