Reklama

Premier: Polska chce zmiany brytyjskiej propozycji budżetu UE, ale szanse małe

Warszawa, 06.12.2005 (ISB) - Polska liczy na poprawienie brytyjskiej propozycji budżetu Unii Europejskiej (UE) na lata 2007-2013, ponieważ obecną jej wersję uważa za bardzo złą, ale nadzieje na poprawę są coraz mniejsze, powiedział we wtorek premier Kazimierz Marcinkiewicz. Jego zdaniem najbardziej prawdopodobne jest ustalanie przez UE corocznych budżetów zamiast sześcioletniego.

Publikacja: 06.12.2005 09:39

"To jest bardzo zły budżet, bardzo zła propozycja. Mam nadzieję, że w taki sposób będzie odebrana też przez pozostałe kraje UE. Cieszy głos przewodniczącego [KE Jose Manuel Barroso], cieszy głos Węgrów, którzy również skrytykowali tę propozycję" - powiedział Marcinkiewicz w wywiadzie dla "Sygnałów Dnia" w radiowej Jedynce.

"Jutro odbędzie się spotkanie ministrów spraw zagranicznych. Liczymy na to, że te głosy, które już padły, doprowadzą do poprawienia tej oferty, choć boję się, że poprawienie aż o 6 mld euro będzie bardzo trudne" - dodał premier.

Przedstawiona w weekend propozycja przez sprawującą w tym półroczu prezydencję w UE Wielką Brytanię zakłada obniżenie wydatków UE o 14 mld zł do 847 mld euro, czyli do 1,03% Produktu Narodowego Brutto (PNB) Unii z 1,06% w poprzedniej propozycji, złożonej przez Luksemburg. Wydatki przeznaczone na Polskę (podobnie jak na pozostałe dziewięć nowych członków) zostałyby obniżone w największym stopniu - o 5,3 mld euro w przypadku funduszy strukturalnych i o 800 mln euro w przypadku środków na rozwój wsi.

Jak podkreślił premier, w ten sposób "zasada solidarności została złamana", bo tylko część krajów ma ponosić koszty rozszerzenie, "co jest sytuacją nie do przyjęcia".

"Ja cały czas odbieram, że także i ta propozycja z wczorajszego wieczora to jest sposób negocjowania przez Brytyjczyków, twardych dyplomatów, i że jesteśmy jeszcze w stanie ten budżet poprawić, choć nadzieje na to są coraz mniejsze" - powiedział jednak premier.

Reklama
Reklama

Marcinkiewicz nie zgodził się z opiniami, że większe szanse będzie miała nowa propozycja budżetu, którą miałaby zgłosić Austria, przewodząca UE w kolejnym półroczu.

"Jeżeli nie uda nam się porozumieć w grudniu, to będzie to oznaczać, że będziemy mieli budżety jednoroczne, bowiem jeśli prezydencja brytyjska nie wykorzysta faktu przewodzenia UE, to wówczas nie będzie chciała podejmować takich decyzji w przypadku prezydencji innego kraju" - powiedział premier.

Marcinkiewicz odrzucił też zarzuty dyplomatów brytyjskich, że nowe kraje i tak nie wykorzystują wszystkich dostępnych środków. Powiedział, że w przypadku środków przedakcesyjnych wykorzystanie nawet przekraczało 100% (Sapard), natomiast obecny "zator" (4,3% wykorzystanych środków z funduszy strukturalnych) zostanie wkrótce wyeliminowany, m.in. dzięki zmianie ustawy o zamówieniach publicznych.

Inne propozycje Brytyjczyków - zmniejszenie udziału własnego do 15% z 20% w projektach finansowanych przez UE oraz przedłużenie okresu ich rozliczenia do trzech lat - premier uznał za pozytywne, ale niewystarczające.

"Te 85% to jest dobra propozycja, rzeczywiście. Ona ułatwiłaby wykorzystanie tych środków i zmniejszyłaby konieczność środków własnych. To wydłużenie do trzech lat to także dobra propozycja, ale szkoda, że to propozycja tylko do 2010 roku. W porównaniu do strat, jakie mamy, to są pozytywne drobiazgi, ale tylko drobiazgi" - powiedział premier.

Ostateczne decyzje w sprawie unijnego budżetu mają zapaść na szczycie UE 15 i 16 grudnia w Brukseli. (ISB)

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama