Publikowane w ostatnich tygodniach dane makroekonomiczne pokazują, że długo oczekiwane ożywienie gospodarcze staje się powoli rzeczywistością. Mimo to rosnący popyt nie zaczął się jeszcze przekładać na wzrost cen. Co więcej, perspektywy inflacyjne prezentują się teraz nawet lepiej, niż można było przypuszczać jeszcze miesiąc temu.
Do obniżenia prognoz inflacji przyczyniło się kilka czynników. Po pierwsze, rząd zrezygnował z wprowadzania w życie podwyżek akcyzy na benzynę. Ograniczy to skalę podwyżek cen paliw, obniżając inflację w 2006 r. Dodatkowo, po okresie wyborczej niepewności, kurs polskiej waluty szybko zaczął zyskiwać na sile, co z pewnym opóźnieniem powinno przyczynić się do obniżenia dynamiki cen konsumpcyjnych.
Na powyższe czynniki najprawdopodobniej zwracają uwagę również członkowie Rady Polityki Pieniężnej, o czym świadczy między innymi stosunkowo łagodny ton wypowiedzi większości przedstawicieli władz monetarnych. O ile jednak część członków Rady już od dłuższego czasu sygnalizowała możliwość obniżek stóp, większe zainteresowanie mogą budzić wypowiedzi tych członków, którzy dotychczas należeli do zwolenników ostrożnej polityki pieniężnej. W ostatnich dniach przedstawicielka tej grupy w RPP powiedziała nawet, że tempo, w jakim inflacja powróci do celu inflacyjnego (ustalonego na poziomie 2,5%), będzie uzależnione od zmian cen paliw oraz produktów rolnych. Oznacza to, że członkini Rady jedynego zagrożenia dla inflacji upatruje w kształtowaniu się czynników pozostających poza zasięgiem oddziaływania władz monetarnych - pogody i sytuacji na rynku ropy naftowej. Gdyby jednocześnie wskaźnik inflacji netto (nie uwzględniający cen żywności i paliw), utrzymywał się blisko środka celu inflacyjnego, można byłoby wnioskować, iż RPP uznaje niski poziom inflacji za zjawisko tymczasowe, wynikające jedynie z czynników podażowych. Jednak powyższa uwaga została wypowiedziana przez przedstawicielkę władz monetarnych w sytuacji, gdy inflacja netto oscyluje poniżej 1,5%. W wolnym tłumaczeniu oznacza to, że przynajmniej część "jastrzębi" w RPP dopuszcza możliwość wzrostu inflacji do 2,5%, jednak tylko pod wpływem czynników niezależnych od RPP. Innymi słowy - redukcje stóp procentowych nie są wykluczone, a utrzymanie neutralnego nastawienia w polityce pieniężnej w listopadzie nie było przypadkiem.
Najwyraźniej jednak coś powstrzymało władze monetarne przed obniżką stóp w minionym miesiącu. Moim zdaniem, takich powodów mogło być przynajmniej kilka. Jak podkreślono w komunikacie, Rada wciąż spodziewa się szybszego niż wcześniej oczekiwano powrotu inflacji do celu. Do momentu publikacji kolejnej projekcji inflacyjnej taka opisowa ocena będzie prawdopodobnie podtrzymywana, a rynki finansowe nie dowiedzą się nic więcej na temat oczekiwań władz monetarnych dotyczących przyszłej inflacji.
Ponadto, członkowie RPP - podobnie jak każdy ekonomista - biorą pod uwagę możliwy wpływ zmian w polityce fiskalnej na przewidywaną ścieżkę cen. Argument ten przemawiał raczej za ostrożnością w prowadzeniu polityki pieniężnej i prawdopodobnie nie zachęcał członków RPP do redukcji stóp procentowych na listopadowym posiedzeniu.