Reklama

Warto poczekać na projekcję

Gdyby mimo wszystko RPP zdecydowało się na kontynuację procesu luzowania polityki monetarnej, mogłaby już w 2006 r. stanąć przed koniecznością ponownego podnoszenia stóp

Publikacja: 09.12.2005 07:33

Publikowane w ostatnich tygodniach dane makroekonomiczne pokazują, że długo oczekiwane ożywienie gospodarcze staje się powoli rzeczywistością. Mimo to rosnący popyt nie zaczął się jeszcze przekładać na wzrost cen. Co więcej, perspektywy inflacyjne prezentują się teraz nawet lepiej, niż można było przypuszczać jeszcze miesiąc temu.

Do obniżenia prognoz inflacji przyczyniło się kilka czynników. Po pierwsze, rząd zrezygnował z wprowadzania w życie podwyżek akcyzy na benzynę. Ograniczy to skalę podwyżek cen paliw, obniżając inflację w 2006 r. Dodatkowo, po okresie wyborczej niepewności, kurs polskiej waluty szybko zaczął zyskiwać na sile, co z pewnym opóźnieniem powinno przyczynić się do obniżenia dynamiki cen konsumpcyjnych.

Na powyższe czynniki najprawdopodobniej zwracają uwagę również członkowie Rady Polityki Pieniężnej, o czym świadczy między innymi stosunkowo łagodny ton wypowiedzi większości przedstawicieli władz monetarnych. O ile jednak część członków Rady już od dłuższego czasu sygnalizowała możliwość obniżek stóp, większe zainteresowanie mogą budzić wypowiedzi tych członków, którzy dotychczas należeli do zwolenników ostrożnej polityki pieniężnej. W ostatnich dniach przedstawicielka tej grupy w RPP powiedziała nawet, że tempo, w jakim inflacja powróci do celu inflacyjnego (ustalonego na poziomie 2,5%), będzie uzależnione od zmian cen paliw oraz produktów rolnych. Oznacza to, że członkini Rady jedynego zagrożenia dla inflacji upatruje w kształtowaniu się czynników pozostających poza zasięgiem oddziaływania władz monetarnych - pogody i sytuacji na rynku ropy naftowej. Gdyby jednocześnie wskaźnik inflacji netto (nie uwzględniający cen żywności i paliw), utrzymywał się blisko środka celu inflacyjnego, można byłoby wnioskować, iż RPP uznaje niski poziom inflacji za zjawisko tymczasowe, wynikające jedynie z czynników podażowych. Jednak powyższa uwaga została wypowiedziana przez przedstawicielkę władz monetarnych w sytuacji, gdy inflacja netto oscyluje poniżej 1,5%. W wolnym tłumaczeniu oznacza to, że przynajmniej część "jastrzębi" w RPP dopuszcza możliwość wzrostu inflacji do 2,5%, jednak tylko pod wpływem czynników niezależnych od RPP. Innymi słowy - redukcje stóp procentowych nie są wykluczone, a utrzymanie neutralnego nastawienia w polityce pieniężnej w listopadzie nie było przypadkiem.

Najwyraźniej jednak coś powstrzymało władze monetarne przed obniżką stóp w minionym miesiącu. Moim zdaniem, takich powodów mogło być przynajmniej kilka. Jak podkreślono w komunikacie, Rada wciąż spodziewa się szybszego niż wcześniej oczekiwano powrotu inflacji do celu. Do momentu publikacji kolejnej projekcji inflacyjnej taka opisowa ocena będzie prawdopodobnie podtrzymywana, a rynki finansowe nie dowiedzą się nic więcej na temat oczekiwań władz monetarnych dotyczących przyszłej inflacji.

Ponadto, członkowie RPP - podobnie jak każdy ekonomista - biorą pod uwagę możliwy wpływ zmian w polityce fiskalnej na przewidywaną ścieżkę cen. Argument ten przemawiał raczej za ostrożnością w prowadzeniu polityki pieniężnej i prawdopodobnie nie zachęcał członków RPP do redukcji stóp procentowych na listopadowym posiedzeniu.

Reklama
Reklama

Trudno również zapominać o czynnikach zewnętrznych. Otóż największe banki centralne na świecie zaczęły już podnosić stopy. W rezultacie, nawet przy utrzymywaniu stałych stóp procentowych w Polsce, polityka monetarna NBP będzie stawać się relatywnie mniej restrykcyjna na tle innych krajów. Chociaż czynnik ten nie był dotychczas wyraźnie sygnalizowany przez Radę, część członków opowiadających się za ostrożną polityką monetarną mogła na niego zwrócić uwagę.Biorąc pod uwagę powyższe argumenty, zadanie, przed którym stoi RPP, nie należy do najłatwiejszych. Z jednej strony polska gospodarka nie wykazuje żadnych oznak narastającej presji cenowej, a w przypadku cen producentów można mówić nawet o okresowej deflacji. Z§drugiej strony, rosną szanse na odwrócenie dotychczasowej tendencji dezinflacyjnej. Gdyby mimo wszystko Rada zdecydowała się na kontynuację procesu luzowania polityki monetarnej, mogłaby już w 2006 r. stanąć przed koniecznością ponownego podnoszenia stóp. Nic więc dziwnego, że w swoich wypowiedziach członkowie Rady nie wskazują na jeden wyraźnie dominujący kierunek zmian w polityce pieniężnej. Przy tak dużej niepewności władze monetarne mogą chcieć wstrzymać się z ewentualnymi zmianami stóp procentowych do publikacji kolejnej projekcji inflacyjnej, którą poznamy w styczniu. Jest to dodatkowy argument za tym, by w grudniu pozostawić stopy procentowe bez zmian.

Autor to starszy ekonomista

Citibank Handlowy

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama