Największy producent prezerwatyw w Europie - Unimil - przedstawił wczoraj plany. Inwestorzy przyjęli zapowiedzi zwiększonym popytem na papiery spółki. Pół godziny po rozpoczęciu konferencji prasowej, na której firma zaprezentowała strategię, kurs i obroty jej akcjami na GPW zaczęły gwałtownie rosnąć. Półtorej godziny później dzienne maksimum wyniosło 32,1 zł. Na zamknięciu sesji za akcje płacono po 31,6 zł, po wzroście o 16,6%. Właściciela zmieniło 6,4 mln papierów.
Ekspansja na świecie
Jednym z głównych elementów nowej strategii Unimilu jest rozszerzenie działalności grupy na rynkach zagranicznych. - Na polskim rynku mamy już silną pozycję lidera i praktycznie brak już możliwości dalszego rozwoju. Dlatego poszliśmy w świat, na rynki o dużym potencjale - mówi Grzegorz Winogradski, prezes Unimilu. Zapowiedział wejście na rynek chiński, gdzie spółka chce osiągnąć 10-proc. udział w kategorii prezerwatyw luksusowych. Firma rozważa również wejście do Ameryki Południowej. Zamierza też zwiększyć dostawy dla lidera rynku Ameryki Północnej (produkcja na zasadzie outsourcingu) oraz znacznie zwiększyć - w ciągu 5 lat - udziały w Europie Zachodniej (m.in. dzięki wprowadzeniu dodatkowej, tańszej marki Conamore). Np. w Niemczech, drugim co do ważności rynku pod względem sprzedaży, Unimil chce w ciągu trzech lat podwoić udział w rynku do 22%.
Nie tylko prezerwatywy
W Polsce, oprócz poszerzenia oferty prezerwatyw, Unimil planuje wprowadzenie do sprzedaży pod swoją marką środków higieny intymnej oraz zawierających afrodyzjaki. Te pierwsze, firmowane przez Condomii (niemiecką spółkę zależną) lub jako marki prywatne mają trafić również na rynek niemiecki. Spółka zapowiada próbę wprowadzenia tam również produktów kosmetycznych z afrodyzjakami. Przynajmniej część tych środków miałaby być produkowana w zakładach w Erfurcie.