Poprzedniemu ministrowi nie udało się jednak przeprowadzić wszystkich zaplanowanych ofert. Chętnych było zbyt wielu. Ponadto z kolejnymi ofertami Skarb Państwa wstrzymał się do czasu zmiany parlamentu i rządu. W efekcie od kilku miesięcy na debiut czekają m.in. Enea (jeden z dystrybutorów energii elektrycznej), Elektrownia Kozienice oraz Ruch, największy dystrybutor prasy w Polsce. A w niedługim czasie dołączą do nich Sklejka-Pisz (jeden z największych producentów sklejki drewnianej) oraz Jastrzębska Spółka Węglowa. Wbrew początkowym obawom, inwestorzy mogą raczej spać spokojnie: to przerwa "techniczna", wynikająca ze zmian u steru władzy, a prywatyzacja przez giełdę nie zostanie wstrzymana. Premier Kazimierz Marcinkiewicz w wywiadzie dla PARKIETU mówił wprost, że GPW wymaga wzmocnienia i że sprzedaż spółek za jej pośrednictwem będzie kontynuowana jako efektywna ścieżka prywatyzacji. Zapowiadał też kilkakrotnie, że Skarb Państwa będzie uzyskiwał dzięki ofertom publicznym ok. 4-5 mld zł rocznie. Andrzej Mikosz, nowy minister skarbu, planuje na razie bardziej ostrożnie. Według niego, resort zbierze z rynku w przyszłym roku kilka miliardów złotych. Przychody i dochody szacuje w sumie na 6,5-7 mld zł, z czego 1,5-2 mld zł mają stanowić wpływy z dywidend.
Jeśli rząd, zgodnie z zapowiedziami premiera, rzeczywiście myśli o tym, by GPW była liczącym się graczem na europejskim rynku, to powinien być świadom, że odwrotu od planów prywatyzacji przez giełdę nie ma.
Wyprzedaż pakietów
Niezbyt duża liczba debiutów planowanych na przyszły rok ma swoje źródło w jednej decyzji. Nowe kierownictwo resortu skarbu uznało, że trzeba wstrzymać prywatyzację sektora energetycznego (prawdopodobnie nie dotyczy to Zespołu Elektrowni Dolna Odra, którego sprzedaż - wartość transakcji szacuje się na około 1 mld zł - jest w końcowej fazie). Powód? Zdaniem ministra Mikosza, przedsiębiorstwa mają zbyt duże zobowiązania, np. wynikające z rozwiązania tzw. kontraktów długoterminowych, czy inwestycyjne. Dlatego niezbędna jest ich szybka restrukturyzacja finansowa, która powinna zakończyć się jeszcze przed 1 lipca 2007 r., gdy całkowicie zostanie uwolniony rynek energii w Unii Europejskiej. W innym przypadku część firm mogłaby upaść. Dlatego debiuty Elektrowni Kozienice i Enei zostały przesunięte (tylko oferta dystrybutora była wyceniana na ok. 1 mld zł). Obie firmy zostaną najprawdopodobniej scalone (Enea była wśród podmiotów, które złożyły ofertę na większościowy pakiet Elektrowni Kozienice) i dopiero tak wzmocnione trafią na GPW. Ale giełda jest ich przeznaczeniem - zapewnia MSP.
Co trafi na parkiet w przyszłym roku? Minister skarbu zapewnia, że ofert będzie przynajmniej kilka. Na GPW powinien pojawić się Ruch. Inwestorzy będą mogli przy tym liczyć na większą pulę akcji niż pierwotnie planowano (spółka chciała pozyskać z nowej emisji ok. 120 mln zł), bo Skarb Państwa też będzie chciał sprzedać przynajmniej część papierów. Na giełdzie ma się znaleźć również Jastrzębska Spółka Węglowa, jeden z czołowych producentów węgla koksującego w Europie. Będzie to prawdopodobnie jedno z największych i najciekawszych IPO w przyszłym roku (nawet jeśli Skarb Państwa zachowa większościowy pakiet). Nie powinno być także kłopotów z popytem - spółka, mimo ogromnych nakładów inwestycyjnych, planuje też w najbliższych latach stabilne i wysokie zyski (ok. 0,5 mld zł rocznie). Minister Mikosz ma również w planach upublicznienie jednego przedsiębiorstwa z tzw. otoczenia górniczego (nie jest to kopalnia). W grę wchodzi prawdopodobnie Węglokoks.
Ponadto ministerstwo skarbu będzie, według zapowiedzi Andrzeja Mikosza, dążyć do sprzedaży walorów dwóch chemicznych spółek, które debiut na GPW mają już za sobą. Chodzi o Zakłady Chemiczne Police (MSP ma 80% akcji, ale nie wydano jeszcze papierów pracownikom) oraz Zakłady Azotowe Puławy (71,15%; pracownicy także czekają na walory). Jeśli nawet inwestorom branżowym sprzedane zostałyby pakiety większościowe, pozostali inwestorzy mogliby kupić akcje przynajmniej za 200-300 mln zł.