Reklama

Zastoju nie będzie

Kilkuletnia przerwa w prywatyzacji przedsiębiorstw przez giełdę, z którą mieliśmy do czynienia na początku dekady, nie powinna się powtórzyć. Premier twierdzi, że GPW wymaga wzmocnienia, a nowi ministrowie dodają, że oferty publiczne będą preferowaną ścieżką sprzedaży państwowego majątku. Inwestorzy liczą, że rząd dotrzyma słowa.

Publikacja: 17.12.2005 12:26

W tym roku nie mamy już co liczyć na prywatyzację spółek przez giełdę. Ma to związek ze zmianą rządu i roszadami w resortach, w tym w Ministerstwie Skarbu Państwa. Jednak w przyszłym roku sytuacja powinna się zmienić - na parkiecie znajdą się najprawdopodobniej Ruch i Jastrzębska Spółka Węglowa. Na zdecydowanie więcej debiutów, głównie przedsiębiorstw z branży energetycznej, inwestorzy mogą liczyć w 2007 roku.

Zła passa skutecznie przerwana

Ostatni minister skarbu, Jacek Socha, chętnie sprzedawał spółki na giełdzie, zrywając z niechlubną tradycją poprzedników, którzy przez kilka lat nie wprowadzili na parkiet ani jednej firmy. Za jego sprawą na warszawskim parkiecie znalazły się takie tuzy, jak: PKO BP, Grupa Lotos czy ostatnio Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Dzięki niedawnej aktywności MSP na giełdzie przybyło też kilka nieco mniejszych firm: Polmos Białystok, Ciech, Zakłady Chemiczne Police, Zakłady Azotowe Puławy, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Pekaes czy Zelmer. Dzięki debiutantom z państwowym rodowodem kapitalizacja GPW zwiększyła się w ciągu dwóch lat o około 56 mld zł!

Wzmocnić giełdę

Choć większość wymienionych przedsiębiorstw wciąż znajduje się pod kontrolą Skarbu Państwa, to jednak dzięki ofertom publicznym ich akcje mogły kupić fundusze emerytalne i inwestycyjne, a także drobni inwestorzy - z reguły bardzo zainteresowani "państwowymi" IPO. To z myślą głównie o OFE minister Socha typował i przygotowywał kolejne firmy do prywatyzacji przez giełdę. Eksperci są bowiem zgodni: konieczne jest zapewnienie funduszom emerytalnym odpowiedniej podaży papierów wartościowych. Inaczej nie będą w stanie korzystnie lokować aktywów, a jeśli już - to nie w Polsce.

Reklama
Reklama

Poprzedniemu ministrowi nie udało się jednak przeprowadzić wszystkich zaplanowanych ofert. Chętnych było zbyt wielu. Ponadto z kolejnymi ofertami Skarb Państwa wstrzymał się do czasu zmiany parlamentu i rządu. W efekcie od kilku miesięcy na debiut czekają m.in. Enea (jeden z dystrybutorów energii elektrycznej), Elektrownia Kozienice oraz Ruch, największy dystrybutor prasy w Polsce. A w niedługim czasie dołączą do nich Sklejka-Pisz (jeden z największych producentów sklejki drewnianej) oraz Jastrzębska Spółka Węglowa. Wbrew początkowym obawom, inwestorzy mogą raczej spać spokojnie: to przerwa "techniczna", wynikająca ze zmian u steru władzy, a prywatyzacja przez giełdę nie zostanie wstrzymana. Premier Kazimierz Marcinkiewicz w wywiadzie dla PARKIETU mówił wprost, że GPW wymaga wzmocnienia i że sprzedaż spółek za jej pośrednictwem będzie kontynuowana jako efektywna ścieżka prywatyzacji. Zapowiadał też kilkakrotnie, że Skarb Państwa będzie uzyskiwał dzięki ofertom publicznym ok. 4-5 mld zł rocznie. Andrzej Mikosz, nowy minister skarbu, planuje na razie bardziej ostrożnie. Według niego, resort zbierze z rynku w przyszłym roku kilka miliardów złotych. Przychody i dochody szacuje w sumie na 6,5-7 mld zł, z czego 1,5-2 mld zł mają stanowić wpływy z dywidend.

Jeśli rząd, zgodnie z zapowiedziami premiera, rzeczywiście myśli o tym, by GPW była liczącym się graczem na europejskim rynku, to powinien być świadom, że odwrotu od planów prywatyzacji przez giełdę nie ma.

Wyprzedaż pakietów

Niezbyt duża liczba debiutów planowanych na przyszły rok ma swoje źródło w jednej decyzji. Nowe kierownictwo resortu skarbu uznało, że trzeba wstrzymać prywatyzację sektora energetycznego (prawdopodobnie nie dotyczy to Zespołu Elektrowni Dolna Odra, którego sprzedaż - wartość transakcji szacuje się na około 1 mld zł - jest w końcowej fazie). Powód? Zdaniem ministra Mikosza, przedsiębiorstwa mają zbyt duże zobowiązania, np. wynikające z rozwiązania tzw. kontraktów długoterminowych, czy inwestycyjne. Dlatego niezbędna jest ich szybka restrukturyzacja finansowa, która powinna zakończyć się jeszcze przed 1 lipca 2007 r., gdy całkowicie zostanie uwolniony rynek energii w Unii Europejskiej. W innym przypadku część firm mogłaby upaść. Dlatego debiuty Elektrowni Kozienice i Enei zostały przesunięte (tylko oferta dystrybutora była wyceniana na ok. 1 mld zł). Obie firmy zostaną najprawdopodobniej scalone (Enea była wśród podmiotów, które złożyły ofertę na większościowy pakiet Elektrowni Kozienice) i dopiero tak wzmocnione trafią na GPW. Ale giełda jest ich przeznaczeniem - zapewnia MSP.

Co trafi na parkiet w przyszłym roku? Minister skarbu zapewnia, że ofert będzie przynajmniej kilka. Na GPW powinien pojawić się Ruch. Inwestorzy będą mogli przy tym liczyć na większą pulę akcji niż pierwotnie planowano (spółka chciała pozyskać z nowej emisji ok. 120 mln zł), bo Skarb Państwa też będzie chciał sprzedać przynajmniej część papierów. Na giełdzie ma się znaleźć również Jastrzębska Spółka Węglowa, jeden z czołowych producentów węgla koksującego w Europie. Będzie to prawdopodobnie jedno z największych i najciekawszych IPO w przyszłym roku (nawet jeśli Skarb Państwa zachowa większościowy pakiet). Nie powinno być także kłopotów z popytem - spółka, mimo ogromnych nakładów inwestycyjnych, planuje też w najbliższych latach stabilne i wysokie zyski (ok. 0,5 mld zł rocznie). Minister Mikosz ma również w planach upublicznienie jednego przedsiębiorstwa z tzw. otoczenia górniczego (nie jest to kopalnia). W grę wchodzi prawdopodobnie Węglokoks.

Ponadto ministerstwo skarbu będzie, według zapowiedzi Andrzeja Mikosza, dążyć do sprzedaży walorów dwóch chemicznych spółek, które debiut na GPW mają już za sobą. Chodzi o Zakłady Chemiczne Police (MSP ma 80% akcji, ale nie wydano jeszcze papierów pracownikom) oraz Zakłady Azotowe Puławy (71,15%; pracownicy także czekają na walory). Jeśli nawet inwestorom branżowym sprzedane zostałyby pakiety większościowe, pozostali inwestorzy mogliby kupić akcje przynajmniej za 200-300 mln zł.

Reklama
Reklama

Przyspieszenie w 2007 r.

Nie wiadomo na razie, co z ofertą Sklejki-Pisz oraz Gamratu, producenta m.in. wykładzin podłogowych z PCV. Obie firmy były przeznaczone do prywatyzacji przez GPW. I zapewne prędzej czy później plany zostaną zrealizowane - jeśli sytuacja przedsiębiorstw na to pozwoli. Nie są to bowiem spółki strategiczne z punktu widzenia np. bezpieczeństwa państwa, jak choćby zakłady z branży paliwowej. To, co może opóźnić np. debiut Sklejki-Pisz, to wyniki finansowe, słabsze w tym roku m.in. przez mocną złotówkę.

Minister Mikosz zapewnia też, że po zakończeniu niezbędnej restrukturyzacji powróci w 2007 r. do prywatyzacji spółek z branży energetycznej. I deklaruje, że preferowaną ścieżką będą oferty publiczne. Na giełdę mogłyby więc trafić akcje przynajmniej części dystrybutorów energii, a także dużych wytwórców, jak BOT Górnictwo i Energetyka oraz Południowego Koncernu Energetycznego.

Być może w 2007 r. inwestorzy doczekają się wreszcie debiutu PZU, największej grupy ubezpieczeniowej w Europie Środkowowschodniej. Minister Mikosz liczy bowiem, że do końca przyszłego roku uda się mu rozwiązać konflikt z Eureko, mniejszościowym akcjonariuszem ubezpieczyciela. Jednym z rozważanych przez polski rząd sposobów na wyjście z pata jest odkupienie 31,8% akcji PZU od Holendrów i ich sprzedaż na giełdzie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama