- Ugraliśmy ponad 13 mld euro! - cieszył się premier Kazimierz Marcinkiewicz po zakończonych w sobotę o 2.35 nad ranem negocjacjach Rady Europejskiej. Rzeczywiście, swoją twardą postawą Polska wraz z Francją wywalczyły wyższy pułap unijnych wydatków: 862,4 mld euro (1,045% PKB Unii), zamiast proponowanych wcześniej przez prezydencję brytyjską 849,3 mld euro (1,03% PKB UE). Pozwoliło to zwiększyć pulę pieniędzy na polskie inwestycje - z 57,3 mld euro do 59,65 mld euro. Opozycja w kraju zauważyła jednak, że to mniej, niż zapowiadane wcześniej przez rząd 61,6 mld euro. - Na tym polega kompromis - bronił się premier. Razem z funduszami na rolnictwo Polska dostanie w latach 2007-2013 łącznie około 91 mld euro. Gdyby wykorzystanie pieniędzy było 100-proc., z każdego euro wpłacanego do unijnego budżetu możemy liczyć na 3,62 euro transferów.
Porozumienie nie było możliwe bez zgody premiera Wielkiej Brytanii Tony?ego Blaira na zmniejszenie o 10,5 mld euro rabatu brytyjskiej składki członkowskiej. W zamian Londyn wywalczył mętną zapowiedź rewizji unijnych wydatków w latach 2008-2009. Jej efekty wejdą jednak w życie dopiero po 2013 r. Co jednak najważniejsze - wszystkie kraje zgodziły się na zwiększenie ogólnego poziomu wydatków - pomysł forsowany w Brukseli przez niemiecką kanclerz Angelę Merkel.
W efekcie liderzy UE uzyskali dodatkowo 13,1 mld euro do wydania. Swój "kawałek tortu" Polska wywalczyła przez podniesienie limitu transferów funduszy unijnych z 3,59% (propozycja Londynu) do 3,71% naszego PKB. W latach 2007-2009, z uwagi na silny kurs złotego wobec euro, pułap ten będzie jeszcze wyższy i wyniesie 3,86% PKB. Unijni liderzy zaaprobowali też specjalny fundusz na polską "ścianę wschodnią" - 780 mln euro.
Rada zgodziła się na ułatwienia w wydawaniu unijnych pieniędzy dla krajów Europy Środkowej. Potrzeba będzie tylko 15, a nie jak dotychczas 20 lub 25% środków własnych. Wydłużeniu z dwóch do trzech lat uległ okres rozliczenia projektów z lat 2007-2010. Unia zgodziła się także, aby kosztem kwalifikowanym (pokrywanym z funduszy UE) był też podatek VAT. To ułatwi inwestowanie gminom, które nie są płatnikami VAT-u i nie mają szans na jego zwrot.
Bruksela