Projekt przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego trafił do sejmowych komisji: gospodarki oraz administracji i spraw wewnętrznych. MRR, dokąd przeszło część urzędników z resortu gospodarki, ma za zadanie poprawić wykorzystanie środków unijnych. Nowelizacja to pierwszy krok. Przyspieszyć ma postępowanie przetargowe. Dotychczasowa ustawa ze stycznia 2004 r. krytykowana była za zbyt dużą liczbę wymogów formalnych i zbyt duże możliwości odwołań.

Pomysłów na zmniejszenie biurokracji jest kilka. Najważniejszy to podniesienie progu stosowania ustawy z obecnych 6 na 60 tys. euro. Zlecenia o niższej wartości nie będą podlegać skrupulatnym kontrolom, nie będzie stosowany skomplikowany tryb przetargowy. Aby uniknąć ewentualnej korupcji, rząd zapisał jednak obowiązek umieszczania informacji o zamówieniach wartych ponad 3 tys. euro na stronie internetowej Urzędu Zamówień Publicznych. Projekt nakazuje także zamawiającym urzędom tworzenie pisemnych procedur wyboru. Zmiana ta budzi jednak wątpliwości ekspertów. - Obawiam się, że podwyższenie progów może zaszkodzić firmom starającym się o kontrakt. Skoro nie będzie obowiązywała ustawa, nie będzie możliwości zaskarżenia decyzji o wyborze - mówi Jacek Ambroziak, przewodniczący Rady Zamówień Publicznych.

Rząd chce również zapobiegać protestom a priori. Jeden z przepisów nakazuje zamawiającym obowiązkowe wezwanie oferentów do uzupełnienia dokumentacji na wypadek jakichkolwiek braków. Teraz słynny brak parafki czy oświadczenia o niekaralności przesądza o odrzuceniu oferty. W efekcie potem zaczynają się protesty przegranych. Nowelizacja zwiększa także odpowiedzialność finansową za źle przygotowane przetargi, jak również skraca terminy na rozpatrzenie odwołań.

Posłowie chcą zakończyć pracę nad projektem już w styczniu. - Pracować będziemy szybko. Mamy dodatkowe pomysły na ograniczenie protestów przetargowych - mówi Artur Zawisza (PiS), przewodniczący sejmowej komisji gospodarki.