Ostatnie sesje nie przyniosły zbyt wielkich zmian na rynkach zagranicznych. S&P 500 ciągle porusza się horyzontalnie, z każdą sesją zmniejszając prawdopodobieństwo opuszczenia konsolidacji górą. Na rynkach środkowoeuropejskich natomiast nadal brakuje wspólnej tendencji. Można niemal powiedzieć, że każdy z trzech głównych indeksów regionu porusza się w inną stroną.

Choć w połowie ubiegłego tygodnia S&P 500 testował górne ograniczenie konsolidacji, to jednak nie zdołał go trwale przełamać. Osłabienie popytu potwierdzają również ostatnie sesje. Na wykresie indeksu pojawiła się bowiem seria czarnych świec, które w najlepszym przypadku sugerują dalszą konsolidację. Niestety, indeks niekoniecznie musi kontynuować trend boczny. Na początku obecnego tygodnia z analogicznej konsolidacji wybił się dołem Nasdaq. Długa czarna świeca, którą przełamał wsparcie, sugeruje rozpoczęcie silniejszej korekty. Oczywiście nie należy dokładnie przekładać zachowania indeksu nowych technologii na S&P 500. Z pewnością jednak należy być przygotowanym na to, że obecnie prawdopodobieństwo opuszczenia konsolidacji dołem lub górą jest mniej więcej takie same.

Na rynkach środkowoeuropejskich już od kilku tygodni brak jednolitej tendencji. Główne indeksy regionu zdają się poruszać w trzech różnych kierunkach. Zdecydowanie najsilniej wygląda indeks warszawski, który w połowie miesiąca definitywnie przełamał szczyt z przełomu września i października. Nieco słabiej wypada w tym zestawieniu PX50. Choć zwyżkuje już od miesiąca, to jednak skala wzrostu nie jest zbyt wielka, tak iż indeks cały czas pozostaje poniżej historycznego maksimum z początku października. Zdecydowanie najsłabiej prezentuje się natomiast indeks węgierski, który cały czas porusza się horyzontalnie, a ostatnio wręcz z lekką tendencją spadkową. Moim zdaniem, tak duża rozbieżność w zachowaniu się indeksów świadczy o słabości trendów i nie zdziwiłbym się, gdyby wkrótce nastąpiło odwrócenie dotychczasowych tendencji i wyklarowanie jednego wspólnego kierunku ruchu.