Rok 2005 stał pod znakiem silnego popytu na PLN. Popyt pochodził zarówno ze strony zagranicznych inwestorów portfelowych, którzy kupowali polskie akcje i obligacje, jak również inwestycji bezpośrednich. Wspierającym złotego były również transfery pomocowe z EU. Nowym czynnikiem mocy okazało się Ministerstwo Finansów. Złoty nie zdołał jednak obronić miana najmocniejszej waluty świata, jak to było w 2004 roku. PLN umocnił się w 2005 r. o 5,4% wobec euro, lecz stracił 9,1% wobec dolara. W tym roku najlepiej zachowywały się waluty Ameryki Południowej. Zwycięzcą został brazylijski real, który umocnił się o 14,2% wobec dolara, pokonując urugwajską pesetę (11,4%). O trzecie miejsce do samego końca rywalizowały kenijski shilling (8,5%) i chilijska peseta (8,2%). Nie chcąc umniejszać zwycięscy, muszę jednak powiedzieć, że walutom Ameryki Południowej sprzyjało w 2005 roku umocnienie dolara na rynkach światowych. Warto również podkreślić, że zdecydowanie tracą formę byli liderzy klasyfikacji w 2004 roku, czyli waluty z Europy Środkowowschodniej, których zabrakło w tym roku w pierwszej dziesiątce. Zdecydowanym outsiderem w regionie był węgierski forint, który osłabił się w 2005 r. wobec dolara o około 15%.