Notowania długu w czwartek rozpoczęły sie od wzrostów. Inaczej być w zasadzie nie mogło. Silne rynki bazowe, mocny złoty, wzrosty na rynkach w regionie, wszystko to przemawia za tym by kupować polskie obligacje. A jednak ceny szybko wróciły do poziomu z środowego popołudnia i choć potem znów ruszyły w górę to i tak nie osiągnęły już porannych szczytów. Gdyby czwartkowe notowania zakończyły się w tym właśnie momencie można by znów pisać o dalszym potencjale do wzrostów. Wysokie notowania zachęciły jednak inwestorów, którzy przecież wypełniali portfele przez ostatnie 3 dni, do realizacji zysków. Dla tych, którzy nie spodziewają się obniżek stóp w najbliższych miesiącach obecne poziomy są przecież kompletnie abstrakcyjne.

Rentowność papierów dwuletnich OK1207 na koniec czwartkowej sesji wyniosła 4,50%, pięcioletnich DS1110 4,92% zaś dziesięcioletnich DS1015 5,03%. Zniżka notowań na koniec sesji z reguły źle wróży, więc dziś dalsze spadki dziwić nie powinny. Jednak korelacja z niemieckimi bundami (10-letnie notowano wczoraj z dochodowością nawet poniżej 3,27%) wydaje się w ostanich dniach być dosyć silna, dlatego polecałbym ich uważne podglądanie.