Reakcje na świecie są spokojne. Komentatorzy uważają, że chińska restrukturyzacja nie będzie mieć większego wpływu na kondycję amerykańskiego dolara. - Nie przewiduję negatywnych skutków dla waluty USA. Nie spodziewam się, aby Chińczycy gwałtownie mogli odejść od rezerw w amerykańskich walorach - powiedział Tony Norfield, strateg z londyńskiego biura ABN Amro. Ta instytucja została ustanowiona przez PARW jednym z pięciu zagranicznych kreatorów rynku dla chińskiej waluty.
10-letnie skarbowe papiery USA mają wyższe oprocentowanie (wczoraj w Londynie 4,36%) niż obligacje pozostałych krajów G7. Niemieckie papiery oferują 3,27%, brytyjskie 4,07%, japońskie 1,43%.
W reakcji na oświadczenie PARW, amerykańska waluta była w piątek notowana w Londynie na poziomie 1,2090 w stosunku do euro (w czwartek 1,2110). W piątek trzeba było zapłacić 116,10 jenów za USD, w czwartek kurs wynosił 115,93. Dolar w ubiegłym roku zyskał wobec euro i jena 14%.
Od dawna partnerzy Chin w handlu zagranicznym (w tym USA) naciskają władze tego kraju na uelastycznienie kursu juana. PARW zareagowała restrukturyzacją rezerw oraz zmianami w zarządzaniu aktywami. To, według Agencji, "powinno poszerzyć kanały inwestycyjne i zmniejszyć ryzyko lokowania środków". Nie rozszerzono znaczenia tych słów.
Chiny nie udzielają informacji na temat składu posiadanych rezerw. Wiadomo jednak, że tamtejsi inwestorzy (w tym bank centralny) w końcu października 2005 roku mieli 247,6 mld USD w amerykańskich obligacjach skarbowych. Rynek ocenia, że w skład rezerw wchodzą dolary (ok. 3/4).