Według Andrzeja Kasprzyka, prezesa Zarządu Morskiego Portu Gdańsk, za budową gazoportu w Gdańsku przemawia m.in. naturalne wysunięcie w morze Portu Północnego. Pozwala to na wpływanie do portu dużych statków, o zanurzeniu dochodzącym do 12 metrów. Na korzyść gdańskiego portu przemawia również bliskość krajowego systemu przesyłu gazu. Gdyby - w najtańszym wariancie - terminal zlokalizowano na nabrzeżu gdańskiego portu, to budowa kosztowałaby 300 mln dolarów.

Tymczasem zarząd województwa zachodniopomorskiego najchętniej widziałby gazoport u siebie - w Świnoujściu. Zdaniem Zbigniewa Meyera, marszałka województwa, na korzyść Świnoujścia przemawia m.in. przystosowanie torów podejściowych w Świnoujściu do ruchu dużych statków, niższe koszty frachtów w porównaniu z Gdańskiem z racji mniejszej odległości m.in. od cieśnin duńskich oraz fakt, że w pobliżu znajdują się duzi odbiorcy gazu (Zespół Elektrowni Dolna Odra i Zakłady Chemiczne Police). Meyer zwrócił uwagę również na duże nasilenie żeglugi w rejonie Gdańska i związany z tym problem zapewnienia bezpieczeństwa przy dużym ruchu statków.

O budowie terminalu skroplonego gazu na terytorium Polski zdecydował w ubiegłym tygodniu rząd. Do chęci zdywersyfikowania źródeł dostaw gazu skłoniły ministrów zawirowania związane z niedawnym konfliktem gazowym między Rosją a Ukrainą. Zdecydowana większość gazu trafiającego do Polski pochodzi z Rosji.

PAP