Ostatnie sesje na giełdach zagranicznych upłynęły pod znakiem korekty. Na początku tygodnia rozpoczęła się ona na rynkach środkowoeuropejskich, a wydaje się, że i za oceanem już widać jej początek.
S&P 500 zrealizował minimalny zasięg ruchu impulsu wzrostowego, rozpoczętego w pierwszych dniach bieżącego roku. Indeks zwyżkował w okolicę silnego oporu na poziomie 1290 punktów, gdzie przebiega linia łącząca lokalne szczyty od początku 2004 roku. Choć w krótkim terminie rynek jest już silnie wykupiony i należy spodziewać się rozpoczęcia korekty, to jednak w średnim horyzoncie inwestycyjnym na razie nie pojawiły się oznaki zakończenia wzrostu. Wydaje się, że po niewielkiej korekcie można spodziewać się kontynuacji wzrostowej tendencji. W takim przypadku minimalny zasięg ruchu należy wyznaczyć na 1305 punktów, a potencjalnie nawet na 1330-1340 punktów. Najprawdopodobniej będzie to ostatni impuls przed rozpoczęciem nieco silniejszej, średnioterminowej korekty. Na razie jednak cały czas obowiązuje scenariusz wzrostowy i co najwyżej można rozważyć realizację dotychczasowych zysków.
Bieżący tydzień przyniósł rozpoczęcie korekty na rynkach środkowoeuropejskich. Na wykresie WIG już w poniedziałek pojawiła się czarna świeca z długim górnym cieniem, jednoznacznie wskazującym na osłabienie popytu. Dzień później spadki dotknęły również pozostałe giełdy regionu. Choć wczorajsza sesja przyniosła powrót wzrostu, to jednak nie jestem w pełni przekonany co do zakończenia korekty. Jednocześnie teraz spadków nie należy interpretować inaczej niż w kategoriach krótkoterminowego odreagowania po wcześniejszym, silnym wzroście. O zmianie nastawienia średnioterminowego będzie można myśleć dopiero po zejściu WIG poniżej niedawno przełamanego, górnego ograniczenia kanału wzrostowego w okolicy 36 000 punktów lub spadku PX50 poniżej szczytu z początku października ubiegłego roku, na poziomie 1480 punktów. W przypadku indeksu węgierskiego negatywnym sygnałem będzie powrót poniżej górnego ograniczenia konsolidacji na poziomie 21 800 punktów.