Ankietowani przez PARKIET ekonomiści zakładali, że deficyt w handlu zagranicznym wyniesie średnio 63 mln euro. Niektórzy spodziewali się nawet nadwyżki. Na przedstawione w piątek przez bank centralny saldo złożył się eksport w kwocie nieco ponad 7 mld euro i import w kwocie 7,4 mld euro.
Wzrost eksportu był nieco wolniejszy niż oczekiwali analitycy: wyniósł 15,3% rok do roku wobec średniej prognozy na poziomie 16,3. Maja Goettig, ekonomistka BPH, zwraca uwagę na spadek naszej sprzedaży zagranicznej w listopadzie w stosunku do października. Jej zdaniem, wynik gorszy o 3,4% może być efektem wstrzymania eksportu polskiej żywności do Rosji oraz umocnienia złotego.
Szybszy od oczekiwań był za to w listopadzie wzrost importu. W ujęciu rocznym wyniósł 16,8% (średnia prognoza PARKIETU wskazywała na dynamikę 12,9%). Wzrost importu miał też miejsce z miesiąca na miesiąc. W opinii M. Goettig, może to świadczyć o przyspieszeniu popytu inwestycyjnego.
W sumie saldo bilansu płatniczego w Polsce było w listopadzie ujemne i wyniosło -539 mln euro. To dużo więcej niż w październiku (-392 mln euro) i więcej niż oczekiwali ekonomiści (średnio -167 mln euro). Na taki wyniki złożyły się m.in. deficyt w handlu zagranicznym oraz znacznie mniejsze niż przed rokiem saldo transferów. W listopadzie sektor rządowy otrzymał z UE 250 mln euro. Z tytułu składek zapłaciliśmy za to 200 mln euro.