Reklama

Rynek pod presją podaży

Po gwałtownej zwyżce w pierwszym tygodniu roku, WIG20 pomału oddala się w dół od rekordowej wartości. Patrząc jednak na to, z jaką łatwością indeks podnosił się po podobnych korektach w ostatnich miesiącach, nie ma jeszcze powodu, by oczekiwać zakończenia trendu wzrostowego.

Publikacja: 14.01.2006 07:48

Od szczytu z 6 stycznia WIG20 zniżkował o 2,4%. Nie jest to szczególnie ważne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że od początku listopada do korekt o takiej sile dochodziło kilkakrotnie. Poprzednim razem - na przełomie grudnia i stycznia - wystarczył tylko jeden dzień, by odrobić wcześniejsze straty. Dotychczasowe zachowanie WIG20 może skłonić część inwestorów do wniosku, że korekta bardzo szybko się zakończy. Jeśli zaczną w tej sytuacji ponownie kupować akcje, to zadziała mechanizm samospełniającej się przepowiedni.

Drogi KGHM,

reszta niekoniecznie

Jednym z najważniejszych pytań jest, czy wysokie notowania spółek odpowiadają ich wartości fundamentalnej. Najprostszym sposobem sprawdzenia tego jest porównanie aktualnych wskaźników Cena/Zysk do ich wartości historycznych. Dla uproszczenia weźmy pod uwagę wyceny pięciu największych spółek (KGHM, Orlen, Pekao, TP i PKO BP), których łączny udział w WIG20 wynosi aż 60%. To one praktycznie decydują, co się dzieje z indeksem blue chips.

Porównanie takie nie pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, że akcje są przewartościowane. Taki wniosek można wysnuć w zasadzie tylko w przypadku KGHM. Obecny C/Z dla miedziowego koncernu (ponad 7) jest wyraźnie wyższy od średniej wartości z ostatnich dwóch lat (5,4). Dla wcześniejszego okresu 2001-2003 nie sposób obliczyć C/Z, gdyż wówczas spółka ponosiła straty. Warto zwrócić uwagę, że wskaźnik jest już coraz bliżej skrajnego poziomu z przełomu 2003 i 2004 r. W tym czasie zwyżka notowań koncernu wchodziła w ostatnią fazę przed załamaniem w kwietniu 2004 r. To potwierdza, że KGHM być może najlepiej nadaje się na lidera nadchodzącej korekty spadkowej.

Reklama
Reklama

W przypadku pozostałych dużych spółek wnioski nie są już tak jednoznaczne. Tylko w przypadku Pekao obecny C/Z jest wyższy od średniej z ostatnich lat (17,5). W pozostałych przypadkach wskaźnik jest niższy od przeciętnej wartości, tak więc można uznać, że firmy mają jeszcze pewien potencjał wzrostowy. C/Z dla Orlenu (blisko 10) jest o 20% niższy od średniej za pięć lat (12,2). Podobna jest różnica w przypadku TP (13 wobec średniej równej 16,8).

Wiele niewiadomych

W świetle tych porównań można zaryzykować tezę, że być może hossa nie sięgnęła jeszcze szczytu - przynajmniej w dłuższej perspektywie. Prawdopodobne jest natomiast, że niebawem mogą zmienić się liderzy zwyżki. W krótkim okresie o ruchu indeksów decydują jednak nie tyle fundamenty, ile nastroje. Ciągła zwyżka przyciąga coraz to nowych inwestorów, a starych zachęca do przeznaczenia zapasów gotówki do dokupienia walorów. Przy tak rozgrzanym rynku jak teraz praktycznie nie sposób jest określić, kiedy dojdzie do przesilenia. Można jedynie przypuszczać, że sygnał do odwrotu przyjdzie zza granicy. Jest całkiem możliwe, że znowu nadejdzie moment realizacji zysków na rynkach wschodzących, w tym, w naszym regionie.

Jeżeli obecna korekta szybko się zakończy i WIG20 ponownie ruszy w górę, to jaki może być potencjał zwyżki? Można spróbować oszacować go za pomocą długoterminowego oscylatora, który kilkakrotnie sprawdził się w czasie trzyletniej hossy, tzn. odchylenia indeksu od średniej kroczącej z 200 sesji. Teraz odchylenie przekracza 25%. To poziom najwyższy od października 2003 r. W ostatnich latach oscylator maksimum osiągnął w końcu sierpnia 2003 r. - ok. 40%. Załóżmy, że po zakończeniu korekty WIG20 ruszy w górę w tempie takim, jak na początku stycznia. W takiej sytuacji indeks blue chips musiałby podskoczyć o 12%, aby odchylenie sięgnęło wspomnianych 40%. W takim przypadku WIG20 nie tylko przebiłby 3000 pkt, ale w szybkim tempie sięgnął ok. 3170 pkt.

Trzeba zaznaczyć, że te szacunki dotyczą tylko jednego scenariusza - gdy WIG20 zanotuje gwałtowną zwyżkę. Jeśli indeks będzie rosnąć w wolniejszym tempie, to odchylenie nie będzie rosnąć tak szybko, gdyż stopniowo w górę będzie się też poruszać drugi element odchylenia - średnia krocząca. W takim przypadku wzrost mógłby być wolniejszy, ale za to większy.Korekta będzie głęboka

Im szybsza będzie zwyżka, tym prawdopodobnie głębsza i bardziej dotkliwa dla posiadaczy akcji będzie późniejsza korekta. Ta reguła sprawdziła się już kilka razy od początku hossy. Spadek WIG20 o kilkanaście procent to nie jest nierealny scenariusz.

Reklama
Reklama

Nie można zresztą wykluczyć, że WIG20 już zaczął budowanie kilkutygodniowej formacji odwrócenia trendu. Poprzednie fale wzrostowe - w lutym i październiku ub.r. - nie zakończyły się z dnia na dzień. W obu przypadkach po pierwszej kilkudniowej wyprzedaży WIG20 podjął próbę powrotu do poprzedniego szczytu. W październiku nawet udało się go przebić, ale zaraz potem przyszła druga fala podaży - tym razem trend zmieniał się na spadkowy. Możliwe zatem, że kupujący podejmą próbę ataku na szczyt na poziomie 2854 pkt, ale jego ewentualne pokonanie wcale nie musi być sygnałem kupna.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama