Od szczytu z 6 stycznia WIG20 zniżkował o 2,4%. Nie jest to szczególnie ważne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że od początku listopada do korekt o takiej sile dochodziło kilkakrotnie. Poprzednim razem - na przełomie grudnia i stycznia - wystarczył tylko jeden dzień, by odrobić wcześniejsze straty. Dotychczasowe zachowanie WIG20 może skłonić część inwestorów do wniosku, że korekta bardzo szybko się zakończy. Jeśli zaczną w tej sytuacji ponownie kupować akcje, to zadziała mechanizm samospełniającej się przepowiedni.
Drogi KGHM,
reszta niekoniecznie
Jednym z najważniejszych pytań jest, czy wysokie notowania spółek odpowiadają ich wartości fundamentalnej. Najprostszym sposobem sprawdzenia tego jest porównanie aktualnych wskaźników Cena/Zysk do ich wartości historycznych. Dla uproszczenia weźmy pod uwagę wyceny pięciu największych spółek (KGHM, Orlen, Pekao, TP i PKO BP), których łączny udział w WIG20 wynosi aż 60%. To one praktycznie decydują, co się dzieje z indeksem blue chips.
Porównanie takie nie pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, że akcje są przewartościowane. Taki wniosek można wysnuć w zasadzie tylko w przypadku KGHM. Obecny C/Z dla miedziowego koncernu (ponad 7) jest wyraźnie wyższy od średniej wartości z ostatnich dwóch lat (5,4). Dla wcześniejszego okresu 2001-2003 nie sposób obliczyć C/Z, gdyż wówczas spółka ponosiła straty. Warto zwrócić uwagę, że wskaźnik jest już coraz bliżej skrajnego poziomu z przełomu 2003 i 2004 r. W tym czasie zwyżka notowań koncernu wchodziła w ostatnią fazę przed załamaniem w kwietniu 2004 r. To potwierdza, że KGHM być może najlepiej nadaje się na lidera nadchodzącej korekty spadkowej.