Z najnowszych analiz wynika, że na koniec 2005 r. stopa inflacji w Estonii wynosiła 3,5%. Komisja Europejska jeszcze w połowie listopada spodziewała się, że wzrost cen nie przekroczy tam 3%. Estońska gospodarka w III kw. rozwijała się w tempie 10,8%. W grudniu odnotowano tam inflację na poziomie 3,6% i pod tym względem Estonia ustępowała w Unii Europejskiej jedynie Łotwie, gdzie w ostatnim miesiącu ub.r. ceny wzrosły aż o 7%.
Estonia wraz ze Słowenią i Litwą chcą przyjąć euro już od 1 stycznia przyszłego roku. Ich krajowe waluty są od czerwca 2004 r. powiązane z euro w ramach mechanizmu kursów walutowych (ERM). Na Litwie wzrost cen konsumpcyjnych w stosunku rocznym wyniósł w grudniu 3%, a w Słowenii stopa inflacji była najniższa - 2,3%.
Przed przyjęciem do strefy euro kraje ubiegające się o to muszą spełnić określone kryteria dotyczące właśnie inflacji, a także zadłużenia i wysokości deficytu budżetowego. Jeśli chodzi o inflację, nie może ona bardziej niż o 1,5 pkt proc. przekraczać 12-miesięcznej średniej dla trzech krajów członkowskich Unii o najniższej stopie. W listopadzie ten wymagany próg wynosił 2,46%.
Na razie więc z tej trójki jedynie Słowenia może być pewna przyjęcia do strefy euro. Litwa jest na najlepszej drodze. Prezes jej banku centralnego Reinoldijus Sarkinas na początku grudnia zapewniał, że jego kraj opanuje inflację i zacznie używać euro w planowanym terminie. Natomiast premier Estonii Andrus Aspin w niedawnym przemówieniu nie wykluczył jego przełożenia.
Podkreślił jednak, że jego rząd będzie dokładał wszelkich starań, by ewentualna zwłoka nie okazała się zbyt długa. Szacuje się bowiem, że przyjęcie euro przyspieszy wzrost gospodarczy kraju o 1 pkt proc. rocznie. Jednocześnie opóźnianie tego procesu utrudni integrację ze strefą euro i zmniejszy szanse na podniesienie poziomu życia do zachodnich standardów.