- Jeśli opozycja chce uniknąć wyborów, powinna poprzeć rząd - stwierdził Jarosław Kaczyński, prezes PiS. Partia przedstawiła wczoraj ofertę wystosowaną do wszystkich, prócz SLD, ugrupowań sejmowych. Tzw. plan stabilizacyjny zakłada, że opozycja nie będzie składać wniosku o wotum nieufności dla rządu, kwestionować pozycji marszałka czy głosować za poprawkami zwiększającymi wydatki budżetu. Posłowie opozycji powinni też poprzeć kilkanaście projektów ustaw, uznanych za kluczowe dla rządu. Chodzi m.in. o ustawy o nadzorze nad spółkami Skarbu Państwa (określającą np. sposób wyłaniania rad nadzorczych), o ochronie pracy i lustracji majątkowej, a także nowelizację ordynacji podatkowej (rząd chce zmniejszyć uznaniowość przy nakładaniu grzywien). Na liście są też zmiany w prawie budowlanym i zamówień publicznych, ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz prawie geodezyjnym i kartograficznym. Według PiS, te nowelizacje mają ułatwić inwestowanie.

W ciągu 6 miesięcy spokoju PiS nadal będzie prowadzić rozmowy nt. ewentualnej koalicji. Oznaczałoby to, że wczorajsze negocjacje z Samoobroną i PSL nie przyniosły rezultatu. - Oceniając polityczne skutki różnych wariantów, oceniliśmy, że wariant stabilizacyjny jest lepszy - przyznał J. Kaczyński, prezes PiS. W kuluarach mówi się, że za namową prezydenta Lecha Kaczyńskiego partia nie zgodziła się, by do rządu trafiły osoby z wyrokami sądowymi - a taką jest np. lider Samoobrony Andrzej Lepper, do wczoraj kandydat na wicepremiera.

Ugrupowania mają teraz kilka dni na odpowiedź szefowi PiS. Politycy myślą jednak raczej nad tym, jak przyspieszyć prace nad budżetem i uniknąć w ten sposób szybkich wyborów. Z wczorajszego komunikatu Kancelarii Prezydenta wynika bowiem, że termin prac nad budżetem upływa już na przełomie stycznia i lutego. Od tego momentu L. Kaczyński będzie miał prawo rozwiązać Sejm.

Dlatego PO, SLD i LPR domagają się, aby Sejm przeprowadził głosowanie nad budżetem już w ten piątek, a nie dopiero 24 stycznia. Wiele wskazuje, że do tego jednak nie dojdzie. - Dzisiaj nie ma warunków do zwołania wcześniejszego posiedzenia Sejmu - stwierdził marszałek Marek Jurek (PiS).