Według prezesa GMAC Dave'a Wilsona, oznacza to definitywne odwrócenie negatywnego trendu, który można było zaobserwować po upadku dotcomów i zamachach terrorystycznych z 2001 roku. "MBA staje się znów cenną walutą intelektualnego kapitału" - obrazowo stwierdza Wilson.
GMAC przebadał w sumie 5,8 tys. absolwentów MBA. Według danych przytaczanych przez "USA Today", średnia pensja nowo upieczonego adepta wyższych studiów biznesowych wyniosła w ubr. 88 tys. dolarów rocznie, bijąc rekord z 2001 roku, który wynosił 85,4 tys. USD. Po uwzględnieniu inflacji ubiegłoroczne zarobki były wciąż o ok. 4 tys. dolarów niższe od tych sprzed pięciu lat.
GMAC przewiduje jednak, że już w tym roku padnie bezwzględny rekord. Powód jest prosty: firmy konsultingowe oraz banki inwestycyjne, które jeszcze do niedawna ograniczały zatrudnienie, agresywnie szukają nowych pracowników. Absolwenci, pracujący dla banków inwestycyjnych i firm maklerskich, otrzymują dziś największe roczne premie - około 40 tysięcy dolarów rocznie.
Popyt na absolwentów MBA rośnie także w sektorze ochrony zdrowia i ubezpieczeń, gdzie istnieje presja na ograniczanie kosztów zarządzania. Niektóre szkoły wyższe, jak Boston University, oferują specjalistyczne studia MBA przeznaczone właśnie dla zarządzających służbą zdrowia i zarządzających biotechnologiami. GMAC przewiduje także ożywienie na rynku high-tech. Nawet usługi outsourcingowe będą potrzebować w tym roku 2000 pracowników wyższego menedżmentu - szacuje Departament Pracy. Do 2012 roku popyt w tym sektorze wzrośnie do 9,5 tys. osób rocznie. Wciąż też utrzymuje się popyt na absolwentów MBA w administracji rządowej oraz w organizacjach nienastawionych na zysk.
Rocznie w USA dyplomy MBA otrzymuje około 100 tysięcy osób. Na całym świecie programy studiów oferuje około 1500 uczelni wyższych, ale ich liczba będzie szybko rosnąć razem z rozwojem gospodarek w Chinach, Indiach oraz Rosji - ocenia frma QS World MBA Tour, zajmujaca się globalną rekrutacją do szkół MBA w 56 miastach na całym globie.