W początkowej fazie poniedziałkowych notowań indeks CRB poprawił historyczny rekord, wspinając się do 347,8 pkt. Potem jednak dała o sobie znać podaż, która w połowie dnia zepchnęła notowania do 344 pkt. Był to poziom o 0,5% wyższy niż w ubiegły wtorek (w poniedziałek ze względu na święto rynki amerykańskie nie funkcjonowały).

Uwagę inwestorów w ostatnich dniach przyciągały przede wszystkim cukier i gaz naturalny. Pierwszy mocno drożał, drugi wyraźnie tracił. Cena cukru osiągnęła w Nowym Jorku najwyższy poziom od 24 lat po tym, jak wzrost notowań ropy naftowej pobudził popyt na alternatywne źródła energii, w tym etanol, do wytwarzania którego wykorzystuje się cukier. Od połowy listopada jego cena podniosła się o połowę. Zdaniem części ekspertów z rynków towarowych, cukier zaczyna być traktowany jako surowiec energetyczny, a nie tylko spożywczy. Można spotkać prognozy, że popyt na etanol do 2010 r. może zwiększyć się czterokrotnie, do 20 mld galonów.

Gaz naturalny spadł w poniedziałek o 8% i kosztował najmniej od sierpnia ubiegłego roku. Przyczyną wyprzedaży stały się bardziej pomyśle prognozy pogody na przyszły miesiąc i oczekiwania, że po zimie pozostaną wysokie zapasy tego surowca. Do tej pory meteorolodzy spodziewali się zimnego początku lutego, tak jak to zazwyczaj bywa. Teraz okazuje się, że następne dwa tygodnie będą w miarę ciepłe. Takie prognozy nie szkodzą jednak cenom ropy. Te w Nowym Jorku dotarły do poziomu o zaledwie 2,4% oddalonego od ubiegłorocznego rekordu. Powód? Obawy o zakłócenia dostaw związane z niepokojami w Nigerii i zapowiedzi Iranu dotyczące programu atomowego.