Spółki informatyczne nie mają powodów do narzekań. Od kilku już lat tempo rozwoju rynku IT w Polsce nie spada poniżej 10%. Dynamika (na podstawie oczekiwań specjalistów, bo nie ma jeszcze oficjalnych danych) została utrzymana również w 2005 r. W 2004 r. wartość polskiego rynku IT szacowano na ok. 15,5 mld zł. Jeśli prognozy co do poprzedniego roku sprawdzą się, mógł on wzrosnąć do ponad 17 mld zł. Przewidywania na ten rok są optymistyczne.
Zastrzyk z UE
Taka postawa wynika z pobieżnej nawet analizy przetargów, które w tym roku mają szansę na rozstrzygnięcie. W dużej części zlecenia będą realizowane dzięki dotacjom unijnym. W tym roku pieniądze z UE powinny popłynąć szerokim strumieniem. Pierwsze pozytywne oznaki były widoczne już w 2005 r. Fundusze strukturalne, na które bardzo liczono po wejściu do Unii, ruszyły wolno, ale już w ubiegłym roku wpływ tego czynnika - według wstępnych szacunków - pozwolił branży IT na wzrost przekraczający 10%. Niektórzy twierdzą, że 2005 rok może nawet okazać się rekordowy w bieżącej pięciolatce.
Beneficjentami środków pomocowych będzie przede wszystkim sektor publiczny. Polskie urzędy uznawane są za najmniej zinformatyzowane w całej Unii Europejskiej. Unia hojną ręką przeznacza pieniądze na wyrównanie tych dysproporcji. To pozwala oczekiwać wielu projektów, które mają na celu zmianę tej sytuacji. W dalszej kolejności, sektorami, do których trafią dotacje, będą służby komunalne.
Dość nieoczekiwanie pozytywnym czynnikiem, który może przełożyć się na wzrost całego sektora IT w Polsce, są zmiany polityczne. Nowy rząd ciepło wyraża się o dużych projektach offsetowych: RUM, C2 i Tetra. Przez niektórych skazane już na zapomnienie, znowu mają szanse na realizację. Budżet tych przedsięwzięć przekracza 4 mld zł. Być może część z tej kwoty zostanie "skonsumowana" już w II półroczu br.