Nie oznacza to jednak, że 2006 rok będzie dla Orlenu i Lotosu rokiem łatwym. Pierwszy wdraża nową wersję strategii na lata 2006-2009, która zakłada m.in. rozpoczęcie już w przyszłym roku wydobycia ropy naftowej. Do tego trzeba się poważnie przygotować, tym bardziej że koncern nie ma żadnego doświadczenia w tej dziedzinie ani co gorsza dostępu do źródeł surowca. Na inwestycje Orlen zamierza teraz przeznaczyć średnio co roku ok. 3,5 mld zł.
Również przed Grupą Lotos stoją poważne zadania związane z dalszym zwiększaniem mocy produkcyjnych w głównym zakładzie. Firma musi też kontynuować restrukturyzację rafinerii południowych i rozwój sieci detalicznej. Raczej nie należy się jednak spodziewać dokończenia prywatyzacji. Przedstawiciele rządzącej partii uważają, że znacznie ważniejsze jest teraz "ustabilizowanie działalności". Nie widzą również potrzeby dalszej prywatyzacji Orlenu. Przypomnijmy, że pierwsza ze spółek należy do Skarbu Państwa w 27,5%, druga zaś w ponad 58,7%.
Z uaktualnionego dokumentu "Kierunki prywatyzacji na 2006 rok" (który dołączono do projektu budżetu) wynika, że inwestorzy mogą liczyć na możliwość zakupu kolejnych akcji Puław i Polic. Jednak dokończenie prywatyzacji tych spółek też najwyraźniej nie jest priorytetem rządu, bo na sprzedaż na GPW mają być przeznaczone dwa razy mniejsze pakiety niż te, które trafiły na parkiet w 2005 roku. A to oznacza, że Skarb Państwa zachowa wciąż kontrolę nad dwoma paliwowymi firmami.
Ryzyko roszad
personalnych
We wszystkich wymienionych firmach szykują się za to zupełnie inne zmiany. Podczas zbliżających się NWZA dokonane będą roszady personalne w ich radach nadzorczych. Szefujący MSP Paweł Szałamacha nie wyklucza, że później w Orlenie i Lotosie nastąpią również zmiany w zarządach. To samo może spotkać Puławy i Police.