Piotr Żółkiewicz ujawnił się w Polnej w ostatni czwartek, po przekroczeniu 5-proc. progu głosów. W piątek powiększył pakiet do 5,71%.
Inwestorem zainteresowała się KPWiG, która bada, czy nie zarządza on aktywami bez licencji w ramach organizacji Żółkiewicz Investment Fund, oraz czy nie manipuluje informacją, a tym samym kursem Polnej. Wczoraj P. Żółkiewicz stawił się w KPWiG. - Piotr Żółkiewicz składał ustne wyjaśnienia. Na razie trwają czynności wyjaśniające - parę kwestii wymaga jeszcze dokładnej analizy - mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG. Według niego, P. Żółkiewicz poinformował Komisję, że zmieni zawartość swojej strony www.zolkiewicz.pl, tak żeby zawarte tam treści nie wprowadzały w błąd inwestorów. P. Żółkiewicz zlikwidował słowa sugerujące, że jego organizacja jest funduszem inwestycyjnym.
Jednak najciekawszą zmianą na stronie jest informacja, że Piotr Żółkiewicz przesłał do Zbigniewa Jakubasa faks w sprawie... chęci odkupienia jego pakietu Polnej (Z. Jakubas ma 37,8% akcji). P. Żółkiewicz wyznaczył nawet możliwy termin rozpoczęcia negocjacji na 15 lutego. - Jestem zainteresowany całym pakietem. To wymaga zgody KPWiG. Na razie jednak Komisja prowadzi postępowanie - mówi P. Żółkiewicz. Wczoraj akcje Polnej kosztowały 13 zł, pakiet Z. Jakubasa był więc wart ok. 4 mln zł. Czy dla P. Żółkiewicza to duża kwota? - Nie jest ona znacząca w kontekście moich operacji. Mam duże zdolności kredytowe i pożyczkowe - zapewnia P. Żółkiewicz.
Co na to Z. Jakubas, największy inwestor Polnej? - Nie mam informacji o faksie, nie znam jego treści. Zapoznam się ze sprawą po powrocie z urlopu - mówi Z. Jakubas, który jest za granicą i w czwartek wróci do Polski.
Co można opublikować na stronie internetowej? Czy zastrzeżenia "autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za zamieszczane treści" i "nie jest intencją autorów informacji sprawienie, by były one podstawą do dokonywania jakichkolwiek inwestycji" wystarczą? - Manipulacją jest m.in. rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, które mogą wprowadzić w błąd inwestorów - przypomina Ł. Dajnowicz. - Trzeba sprawdzić, czy faks rzeczywiście został wysłany i czy propozycja jest wykonalna, czy inwestor ma możliwość spełnienia swoich zapowiedzi. Jeśli nie, to można tu mówić o manipulacji. Ta kwestia będzie oczywiście wzięta pod uwagę w toku postępowania. Po dokładnym wyjaśnieniu sprawy, podejmiemy kroki przewidziane przepisami prawa. Nie pozwolimy na żarty z inwestorów, spółki, rynku i naszego urzędu - dodaje rzecznik.