Plany dotyczące zmiany profilu działalności Ganta z prowadzenia sieci kantorów na deweloperkę od miesięcy pobudzają wyobraźnię inwestorów. Wzrost zainteresowania przełożył się na kilkunastokrotny wzrost kapitalizacji wrocławskiego przedsiębiorstwa. Entuzjazm kupujących nie zmalał nawet wczoraj, gdy należało spodziewać się istotnej przeceny walorów.

Od wczoraj akcje Ganta notowane są bowiem bez prawa poboru, o czym GPW przypomniała inwestorom dzień wcześniej. Kurs zamknięcia z poniedziałku wynosił 29,6 zł. Kurs odniesienia na wczorajszą sesję wyznaczono na 11,2 zł.

Dlaczego tak nisko? Gant planuje emisję do 4,88 mln akcji serii D z prawem poboru, co spowoduje rozwodnienie kapitału. Teraz dzieli się na 2,44 mln papierów. Cena emisyjna nowych walorów to 2 zł. Mówiąc w skrócie - posiadając w poniedziałek jedną akcję Ganta za 29,6 zł, uzyskujemy prawo do objęcia dwóch nowych walorów po 2 zł. Innymi słowy, łącznie za 33,6 zł można stać się właścicielem 3 akcji (11,2 zł za akcję).

We wtorek inwestorzy gotowi byli płacić jednak znacznie więcej. Kurs spółki od początku notowań znacznie przewyższał kurs odniesienia. Na zamknięciu za jedną akcję płacono 22,4 zł, czyli o 100% więcej od kursu odniesienia i "tylko" o 24,3% mniej niż w poniedziałek.

Prawa poboru powinny w najbliższych dniach znaleźć się na rachunkach inwestorów. Kiedy będzie można nimi handlować lub je wykonać, nie wiadomo. Najpierw KPWiG musi bowiem zatwierdzić prospekt emisyjny spółki. Dopiero wówczas zarząd będzie mógł zaprezentować harmonogram oferty publicznej. Głównie od jej powodzenia będą zależeć losy planów Ganta, w które najwyraźniej wierzą giełdowi gracze.