Ceny miedzi ustanowiły w piątek rekord. Już na początku notowań na giełdzie metali w Londynie pękła bariera 5 tys. USD, a później cena poszybowała do 5050 USD. Rekord padł też w Nowym Jorku.

Miedź drożała codziennie w minionym tygodniu na skutek obaw, że przerwy w produkcji tego metalu przy jednocześnie rosnącym popycie zwiększą deficyt na tym rynku. Rio Tinto Group, trzecia co do wielkości na świecie spółka wydobywcza, zapowiedziała w piątek, że w III kw. zamierza zamknąć na 50 dni zakład Kennecott Utah. Jednocześnie z informacji opublikowanych przez NTC Research Ltd. wynika, że w styczniu siódmy miesiąc z rzędu rosła produkcja w strefie euro. Najcieplejszy od 112 lat styczeń w USA z powodzeniem wykorzystał tamtejszy przemysł budowlany. Wszystko to oznacza, że popyt na miedź utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie.

Niektórzy analitycy spodziewają się spadku cen miedzi w tym roku w wyniku zwiększenia jej produkcji nawet o milion ton. Nie ujawniają jednak źródeł takich informacji. Inni prognozują utrzymywanie się deficytu przez najbliższe lata i na tej podstawie zapowiadają jeszcze wyższe ceny. Credit Suisse jeszcze w listopadzie spodziewał się, że w ciągu najbliższych dwóch lat miedź może zdrożeć do 8 tys. USD za tonę.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek po południu w Londynie o 2 USD, do 4995 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 4845 USD.