Reklama

Wróciła wiara w gospodarkę

Zaufanie niemieckich inwestorów jest największe od dwóch lat. Nastroje przedsiębiorców najlepsze od ponad pięciu lat. Rośnie już nie tylko eksport, ale także inwestycje. Wszystko wskazuje na to, że niemiecka gospodarka w tym roku może osiągnąć nawet 2-proc. tempo wzrostu.

Publikacja: 06.02.2006 09:01

Inwestorzy ożywienia gospodarczego i poprawy wyników spółek spodziewali się już w ubiegłym roku. Świadczy o tym ponad 27-proc. wzrost głównego indeksu frankfurckiej giełdy DAX. Był to wynik lepszy niż osiągnęły wskaźniki pozostałych największych europejskich rynków. Francuski CAC-40 zyskał w tym okresie 23,4%, a londyński FT-SE 100 zwyżkował o 17,2%. Bez porównania gorszą koniunkturę mieli inwestorzy w USA, gdzie indeks Standard & Poor?s 500 wzrósł jedynie o 3%.

Ilustracją stopniowo zwiększającego się zaufania niemieckich inwestorów jest napływ nowych pieniędzy do niemieckich funduszy akcyjnych. W ub.r. przybyło im 2,72 mld euro. Był to zasadniczy przełom po 2004 r., kiedy to z niemieckich funduszy akcyjnych wycofano rekordową kwotę 3,31 mld euro. Nigdy jeszcze Niemcy nie wpłacili tak dużo do obligacyjnych funduszy inwestycyjnych, jak w ub.r. Wpłaty netto do nich wyniosły 30,67 mld euro w porównaniu z 12,8 mld euro rok wcześniej. To rekordowe zainteresowanie funduszami obligacyjnymi jest najlepszym świadectwem powrotu wiary Niemców w poprawę gospodarczej koniunktury. Im bowiem gospodarka będzie się lepiej rozwijać, tym większe jest prawdopodobieństwo podniesienia stóp procentowych w strefie euro. Zwłaszcza że wciąż droga ropa naftowa grozi zwiększeniem inflacji. Za wyższymi stopami zaś nieuchronnie przyjdzie wzrost oprocentowania obligacji emitowanych przez niemiecki rząd.

Inwestorzy

oczekują przyspieszenia

Do 71 pkt wzrósł w styczniu indeks ZEW, obliczany przez Ośrodek Badań Europejskiej Gospodarki w Mannheim. Wskaźnik ten odzwierciedla oczekiwania inwestorów instytucjonalnych i analityków. W grudniu ub.r. indeks ten wynosił 61,6 pkt, po zwyżce największej od 12 lat. Informacja o wzroście zaufania niemieckich inwestorów była już ósmym raportem w tym roku, wskazującym na przyspieszenie rozwoju gospodarczego w całej strefie euro.

Reklama
Reklama

W kilku minionych latach rozwój niemieckiej gospodarki hamowało bezrobocie. Jego stopa w marcu ub.r. wyniosła 12%, co było najwyższym poziomem po II wojnie światowej. Oznaczało to, że prawie 5 mln ludzi nie miało stałego zajęcia. A to okazało się dzwonkiem alarmowym dla niemieckiego rządu, ale także dla pracodawców i pracowników. Socjaldemokratyczny gabinet kanclerza Schroedera zdecydował się na pierwsze od kilkudziesięciu lat reformy na rynku pracy, polegające m.in. na ograniczeniu praw do zasiłków dla bezrobotnych i przekształceniu urzędów pracy z instytucji jedynie rejestrujących bezrobotnych i wypłacających im wysokie zasiłki, w agendy poszukujące zatrudnienia. Te reformy okazały się jednak za mało stanowcze, jak na dramatyzm sytuacji i przede wszystkim o dobrych kilka lat spóźnione. W rezultacie nie uchroniły Schroedera i jego partii przed wyborczą porażką.

Urząd kanclerza po długich konsultacjach objęła Angela Merkel - przewodnicząca konserwatywnej CDU. W wyniku nieznacznego zwycięstwa wyborczego kieruje jednak rządem utworzonym przez tzw. wielką koalicję, czyli razem z Partią Socjaldemokratyczną. Nie wróży to radykalnej liberalizacji niemieckiego rynku pracy i radykalnej redukcji olbrzymich wydatków socjalnych, czy też ograniczenia innych socjalnych przywilejów. Na początek rząd zaproponował przeznaczenie 25 mld euro w ciągu najbliższych czterech lat na sfinansowanie ulg podatkowych dla małych firm i inwestycje w budownictwie, co ma zmniejszyć bezrobocie i tym samym ożywić gospodarkę.

Cicha reforma

rynku pracy

Rekordowe bezrobocie sprawiło, że losy miejsc pracy coraz częściej biorą w swoje ręce firmy i ich pracownicy. Dzieje się tak wbrew kilkudziesięcioletniej tradycji, zgodnie z którą umowy zbiorowe były wynikiem negocjacji organizacji pracodawców z centralami związków zawodowych. Teraz szefowie firm negocjują warunki pracy i płacy z radami pracowniczymi.

Te ciche zmiany, bo oficjalnie nic się nie zmieniło, rozpoczęły się w sektorze małych i średnich firm rodzinnych, które pojedynczo uchylały obowiązujące w poszczególnych sektorach Związki zawodowe coraz częściej idą na ustępstwa w zamian za zwiększoną pewność zatrudnienia. Wszystko to dzieje się na poziomie firmy, a nie, jak przez lata, na poziomie branży. Najbardziej spektakularne przykłady to rezygnacja szefów Volkswagena z redukcji zatrudnienia w zamian za zgodę pracowników na zamrożenie płac na dwa lata. Producent wózków widłowych Linde, podobnie jak wiele innych niemieckich firm, chciał wybudować fabrykę w Europie Wschodniej, by skorzystać z niższych kosztów pracy. Zrezygnowano jednak z tej koncepcji, gdy pracownicy zrzeszeni w związku zawodowym IG Metall zaproponowali, że zgodzą się na przedłużenie pracy i obniżki płac. W sumie w skali firmy da to ok. 100 mln euro oszczędności. Właśnie takiej obniżki kosztów o 15% firma spodziewała się po wschodnioeuropejskiej fabryce.

Reklama
Reklama

Jeszcze niedawno płacowe negocjacje zaczynały się w Niemczech od potężnych strajków i manifestacji organizowanych właśnie przez IG Metall, największy tamtejszy związek zawodowy. Po takiej demonstracji siły pracodawcy zazwyczaj szli na ustępstwa, płace rosły szybciej od inflacji, o zwolnieniach nie było mowy. Do czasu. - Teraz rynek pracy w Niemczech jest znacznie bardziej elastyczny niż się powszechnie uważa, tyle że nagłaśnianie tego nie leży w niczyim interesie - powiedział gazecie "Financial Times" prezes Siemensa Heinrich von Pierer.

Według szefa głównej federacji pracodawców BDI Heinricha Weissa, aż 70% niemieckich małych i średnich rodzinnych firm wynegocjowało elastyczne warunki zatrudnienia poza obowiązującymi zbiorowymi układami pracy. Potwierdza to badanie przeprowadzone w ub.r., z którego wynika, że trzy czwarte rad pracowniczych zgodziło się m.in. na inne godziny pracy, redukcje premii i niższe płace dla nowych osób. A to jest już zmiana jakościowa. Centrala IG Metall prognozuje, że w wyniku większej wydajności pracy zyski niemieckich spółek wzrosną w tym roku średnio o 5%.

Doskonałe

nastroje przedsiębiorców

To przede wszystkim ta racjonalizacja rynku pracy przyczyniła się do ożywienia obserwowanego w niemieckiej gospodarce. W ciągu kilku minionych lat praktycznie jedynym czynnikiem jej rozwoju był eksport. Jego wyniki okazały się jednak tak dobre, że przy uelastycznieniu rynku pracy niektóre firmy, takie jak Adidas-Salomon czy E.ON., zyski z eksportu zaczęły wreszcie inwestować w kraju. W sumie inwestycje w Niemczech wzrosły w ub.r. o 4% (najbardziej od pięciu lat), a w tym mają zwiększyć się o 4,8%.

To również dlatego zaufanie niemieckich konsumentów było w grudniu największe od pół roku. A ożywienie popytu na wewnętrznym rynku jest warunkiem niezbędnym do przyspieszenia rozwoju, gdyż uniezależnia go od wyników eksportu. Jest to tym bardziej ważne, że kolejne raporty zwiastujące poprawę koniunktury powodują umocnienie kursu euro i w rezultacie pogarszają wyniki eksporterów.

Reklama
Reklama

Zwiększenie wydatków niemieckich konsumentów w tym roku jest niemal pewne również dlatego, że rząd Angeli Merkel od przyszłego roku zamierza podnieść stawkę podatku VAT do 19% z obecnych 16%. Oszczędni z natury Niemcy kupią zatem co się da na zapas.

Znaczącej poprawy popytu wewnętrznego w Niemczech spodziewają się też tamtejsi przedsiębiorcy. Dlatego ich nastroje okazały się w styczniu najlepsze od ponad pięciu lat. Miernik tych nastrojów, indeks obliczany przez monachijski instytut Ifo, wzrósł do 102 pkt, co jest jego najwyższym poziomem od maja 2000 r. Tak dobrego wyniku ankiety przeprowadzanej co miesiąc wśród 7 tys. niemieckich przedsiębiorców nie spodziewał się żaden z 39 analityków sondowanych przez agencję Bloomberga.

Rząd podniósł prognozę

Na mnożące się raporty z różnych branż i źródeł, zwiastujące ożywienie gospodarcze, nie mógł pozostać obojętny rząd Angeli Merkel. Na początku tygodnia podniósł prognozę wzrostu na ten rok. Uzasadniono to spodziewanym przyspieszeniem rozwoju eksportu i popytu wewnętrznego.

Minister gospodarki Michael Glos zapowiedział, że ta największa w Europie gospodarka w tym roku osiągnie 1,4% tempa wzrostu.

Reklama
Reklama

Poprzednia rządowa prognoza z końca października ub.r. przewidywała 1,2%. W 2005 r. PKB zwiększył się o 0,9%. Rząd oczekuje w tym roku przyspieszonego wzrostu eksportu. Sprzedaż towarów i usług za granicą ma być większa o 6,5% w porównaniu ze wzrostem o 6,2% w ub.r. Europejscy eksporterzy wykorzystują dynamiczny wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych i w Azji. - Ożywienie gospodarcze w Niemczech umocniło się i w tym roku będzie miało szerszą bazę, co potwierdzają najnowsze wskaźniki. Możliwy jest wzrost o 2% - uważa minister Glos. Oficjalna rządowa prognoza jest jednak mniej optymistyczna i skromniejsza, niż przewidywania pięciu czołowych instytutów analitycznych oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego i OECD. Minister finansów Peer Steinbrueck tak wyjaśnił to dziennikarzom: - Chcemy działać jak najbardziej skrupulatnie, by być rzetelnymi i nie musieć za kilka miesięcy ponownie korygować prognozy. Ostrożniejsze szacunki mogą też pomóc ministrowi finansów przy odpieraniu apeli kolegów z rządu o więcej pieniędzy dla ich resortów, a im trudniej będzie odmawiać redukcji wydatków. Jest ona konieczna, jeśli nowy rząd chce dotrzymać obietnicy zmniejszenia w przyszłym roku deficytu budżetowego poniżej wymaganego w strefie euro limitu 3% PKB.

Droga ropa wciąż groźna

Ostrożność niemieckiego rządu podyktowana jest też jednak brakiem pewności co do tego, jak w najbliższej przyszłości potoczą się losy światowej gospodarki. Olbrzymim ryzykiem wciąż są rosnące koszty energii. Cena ropy naftowej ponownie przekroczyła poziom 60 USD za baryłkę. Dotychczas niemiecka gospodarka dawała sobie z tym radę, obniżając m.in. koszty pracy, ale nie wiadomo, jak długo w ten sposób będzie udawało się dusić inflację. Wspomniany IG Metall zażądał 5-proc. podwyżki płac w całej branży. Jeśli ją wywalczy, o podwyżki upomną się też związki zawodowe z innych sektorów. Wtedy nastąpi zapowiadany przez wielu ekonomistów tzw. wtórny efekt drogiej ropy - wyższe płace, a za nimi wzrost inflacji. Na to Europejski Bank Centralny będzie musiał zareagować podniesieniem stóp procentowych, a to spowoduje zwyżkę kursu euro w stosunku do dolara i jena, pogarszając warunki niemieckich eksporterów, gdyż ich towary i usługi staną się mniej konkurencyjne. Droga ropa wciąż też grozi spowolnieniem rozwoju światowej gospodarki.

Merkel wierzy

w silne państwo

Reklama
Reklama

Taki czarny scenariusz może się sprawdzić, ale nie musi. Angela Merkel inaugurując w Davos obrady 36. Światowego Forum Gospodarczego zapowiedziała, że w ciągu najbliższych 10 lat Niemcy znów wejdą do pierwszej trójki krajów europejskich o największej dynamice gospodarczej. Wśród priorytetów swojego rządu wymieniła walkę z bezrobociem, uzdrowienie finansów państwa, by "nie żyć na koszt przyszłych pokoleń", i zwiększenie nakładów na badania naukowe.

Kanclerz Niemiec zaapelowała też jednak do polityków o "porządkujące" kształtowanie procesu globalizacji i opowiedziała się za równowagą między wolnością jednostki a "porządkującą siłą" państwa. - Tak jak w początkach socjalnej gospodarki rynkowej w latach 50. należy stworzyć równowagę między własnymi siłami obywateli a możliwościami i siłami państwa - wyjaśniła kanclerz Merkel. Takie stanowisko jest dość odległe od kanonów kształtujących anglosaską gospodarkę, a to USA w ostatnich 14 latach rozwijają się szybciej niż kraje strefy euro, a zwłaszcza Niemcy.

Główny indeks frankfurckiej giełdy DAX dość wiernie w minionych pięciu latach odzwierciedlał tendencje w niemieckiej gospodarce. Szczytował w 2000 r., aczkolwiek wspomagany wtedy bańką internetową, i dołował na wiosnę 2003 r., który gospodarce przyniósł recesję. Od tego czasu stopniowo zwiększa się jego wartość z lekką przerwą na początek ub.r., w którym gospodarka znowu nieco zwolniła.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama