10 listopada gabinet Kazimierza Marcinkiewicza uzyskał sejmową aprobatę. Teraz premier chce podsumować pierwszy okres sprawowania władzy. - Mamy świadomość, że sto dni to krótki czas, ale wiele zmian zostało już przez rząd zapoczątkowanych, chcemy być rozliczeni z efektów naszej dotychczasowej pracy - oznajmił niedawno rzecznik rządu Konrad Ciesiołkiewicz.
Rząd daje sobie "czwórkę?
Raport "100 dni rządu" zaprezentowany będzie dziennikarzom na specjalnym posiedzeniu Rady Ministrów w środę. Istnieje już jego wstępna wersja. - Generalnie, oceniamy wykonanie planu na "czwórkę" - powiedział nam nieoficjalnie jeden z ministrów w KPRM. Skoro tak, to co się rządowi nie udało?
Kazimierz Marcinkiewicz wielokrotnie zapewniał, że wprowadzi "kotwicę" budżetową - żelazną zasadę, że deficyt budżetu nie będzie wyższy niż 30 mld zł. Ostatecznie przekroczył ten pułap w projekcie na 2006 r. niemal o 0,6 mld zł. Nieprawdziwa okazała się zapowiedź, że cięcia w administracji w ramach "taniego państwa" przyniosą w tym roku 3 mld zł oszczędności. - Tego się nie uda zrobić. Zgodnie z zapowiedzią, konsolidujemy wprawdzie nadzory i inspekcje, przekażemy ośrodki rządowe samorządom, ale zmiany w początkowej fazie wymagają pewnych nakładów - przyznaje nasz rozmówca w KPRM. Nie wspomniał, że wymiana kadr także generuje koszty. Jak dotąd, jedynym wyraźnym ograniczeniem wydatków było obcięcie 98 mln zł w budżecie na służbowe telefony.
Nadzór zły, podatków nie ma