Czy po rekordowej długości białych świec pojawiających się na wykresie tygodniowym nadszedł czas czarnych korpusów? Po poniedziałkowej sesji odpowiedzi twierdzących na tak postawione pytanie jest z pewnością zdecydowanie mniej. Czy słusznie? W piątek popyt zdołał utrzymać wsparcie z początku roku w rejonie 2750 pkt. Położony 100 pkt wyżej analogiczny opór po środku czarnej świecy ma jednak równie duży potencjał, a rosnąca amplituda zmian wartości WIG20 ostrzega przed kształtowaniem się istotnego wierzchołka trendu. Gdyby rynek wybrał drogę na południe, wówczas prawdopodobnie byłby testowany pułap poprzedniej fali wzrostowej i związana z nią linia wstępnego (opartego o dwa punkty) trendu, przebiegająca na 2600 pkt.

Choć w końcówce ubiegłego tygodnia miało miejsce kilka niepokojących wydarzeń technicznych - doszło m.in. do naruszenia 2,5-miesięcznego trendu wzrostowego - nakreślona na wstępie czarna wizja jest bardzo odległa. Przynajmniej na wykresie dziennym. W piątek ceny nie spadły drastycznie pod poziom styczniowych minimów, o czym zadecydowała malejąca skłonność do sprzedaży akcji, związana pośrednio ze zbliżaniem się do poziomu EMA-55 i 38-proc. zniesienia. Istotnie, na początku poniedziałkowej sesji popyt zabrał się solidnie do roboty i kupującym udało się wyrwać z krótkoterminowego (tygodniowego) trendu spadkowego. Reakcja była gwałtowna i przyniosła spory wzrost, a zakończenie notowań nie odbiegało od maksimów sesji. Choć niskie obroty towarzyszące poniedziałkowej zwyżce nakazują ostrożność, może to jednak być wstępem do próby przełamania oporu na 2850 pkt. Jego test z pewnością może wiele powiedzieć na temat morale popytu jak i siły rodzącego się odbicia.

Silnie wyprzedane wskaźniki szybkie będą wspomagać rozwój odbicia. Ujemne wartości ROC oraz Ultimate przestrzegają jednak przed nadmiernym optymizmem. W okolicy 2850 pkt. znajduje się EMA-13, która od 3 miesięcy doskonale spisywała się w charakterze wsparcia. Warto pamiętać, że w piątek średnia ta udowodniła, że wyznacza punkty zwrotne nie tylko w trendzie wzrostowym.