Alians giełd z Paryża, Amsterdamu, Brukseli i Lizbony przyznał - o czym pisało się nieoficjalnie - że w ostatnich miesiącach prowadził negocjacje w sprawie połączenia z niemiecką Deutsche Boerse. Tyle że rozmowy utknęły, bo nie było zgody na kilka "ważnych kwestii". Poszło m.in. o oddzielenie izb clearingowych od platform transakcyjnych i lokalizację siedziby nowej firmy.
Euronext podał też, że wciąż rozmawia z brytyjskimi władzami antymonopolowymi w sprawie oferty przejęcia London Stock Exchange. - Czytając między wierszami, Euronext faworyzuje raczej transakcję z LSE, bo z jej przeprowadzeniem będzie mniej kłopotów - stwierdził analityk Mamoun Tanzi z Man Securities w Londynie. Według Euronextu, dalsza konsolidacja giełd w Europie jest potrzebna i paneuropejski operator przejęć nie odpuści, bo będzie to służyć jego akcjonariuszom.
Eksperci podkreślają jednak, że Euronext równie dobrze może pozostać sam. Wyniki finansowe zdają się to potwierdzać. W zeszłym roku giełda zarobiła 330 mln euro przed odsetkami, opodatkowaniem i amortyzacją (i po wyłączeniu wydatków związanych z próbą kupienia LSE). Tym samym o jedną dziesiątą pobiła własne prognozy. Przychody ze sprzedaży wzrosły o 8,5%, do 962 mln euro, głównie za sprawą rewelacyjnego czwartego kwartału, w którym skoczyły o jedną czwartą.
Bloomberg