Zmiany dotyczą praktycznie wszystkich instrumentów (także transakcji pakietowych). Wejdą w życie na początku kwietnia. Z szacunków giełdy wynika, że dla rynku oznacza to korzyść rzędu 8,3-9,8 mln zł. - Oczywiście zakładając, że utrzyma się podobna koniunktura, jak w zeszłym roku - zaznacza Piotr Szeliga, wiceprezes GPW. - To, ile z tej kwoty zostanie w portfelach inwestorów, zależy od tego, w jakim stopniu cenniki zmodyfikują domy maklerskie - mówi P. Szeliga.
GPW nie chce więcej
niż tysiąc złotych
- Na rynku akcji zaproponowane opłaty są kolejnym krokiem w stronę ujednolicenia cennika GPW z innymi giełdami europejskimi - mówi wiceprezes. Oznacza to przede wszystkim obniżanie opłat od dużych zleceń. Uwagę zwraca wprowadzenie maksymalnej opłaty na poziomie 1 tys. zł (bez względu na to, w ilu transakcjach zlecenie zostanie zrealizowane). Brokerzy chwalą tę pozycję, ale zwracają uwagę, że jej wpływ na portfele inwestorów będzie znikomy.
- Taka zmiana nie będzie odczuwalna dla inwestorów - twierdzi Lesław Dziadkowiec, zastępca dyrektora Działu Maklerskiego z CA IB Securities. Podobnego zdania jest Wojciech Żelechowski, członek zarządu DB Securities. Według niego, nowy cennik raczej nie zachęci inwestorów do wyraźnego zwiększania wartości zleceń. Nie pozwala na to płynność rynku. - Gdyby była wystarczająca, to już teraz nie musielibyśmy rozbijać dużych dyspozycji naszych klientów na kilka, kilkanaście mniejszych - mówi. Korzyści z wprowadzenia opłaty maksymalnej będzie można osiągnąć dopiero, gdy wartość zlecenia przekroczy 4712 tys. zł.