Po czwartkowym umiarkowanym spadku wartości kontraktów terminowych na indeks WIG20 ich wykres znalazł się w okolicy dolnej strefy konsolidacji, w jakiej znajduje się od kilkunastu sesji. Obecna sytuacja przypomina nieco tę z października ubiegłego roku.
Wówczas kontrakty również konsolidowały się przez kilka sesji, po to by obronić wsparcie w postaci wolnej 100-dniowej średniej kroczącej i rozpocząć trzymiesięczny trend wzrostowy. Wtedy okazało się, że moment przebicia od góry SK-45 przez SK-15 był nie tyle sygnałem sprzedaży, ile praktycznie zakończył korektę spadkową. Pytanie, czy tak może się stać i tym razem.
Średnie na pewno się przetną, ale wspomniana wyżej długoterminowa średnia znajduje się prawie 200 pkt poniżej bieżącej ceny kontraktów. Trudno więc liczyć na dokładną powtórkę październikowego scenariusza. Patrząc z kolei na wskaźniki, trzeba zauważyć, że np. Ultimate aktualnie zachowuje się znacznie lepiej (rosnąc od kilku sesji) niż wtedy (kiedy utworzył nowy dołek i wygenerował - później okazało się, że fałszywy - sygnał sprzedaży). Za to słabo zachowuje się dzienny MACD, który dopiero co przełamał linię równowagi. Tutaj można liczyć jeszcze na powtórkę październikowego scenariusza, bo wtedy tuż po przełamaniu poziomu 0, wskaźnik wyhamował spadki, a następnie przełamał linię sygnalną.
W tej sytuacji sensowne było zamknięcie długich pozycji po przełamaniu średniej kroczącej z 15 sesji. Przy trwającej konsolidacji rozsądnie jest pozostawać poza rynkiem. Przy spadku długie pozycje otwierałbym dopiero w okolicy SK-100, przy wzroście... Cóż, z jednej strony nie bardzo widzę szanse na powrót do dominującego trendu, ale z drugiej nie otwierałbym mimo wszystko nowych pozycji po krótkiej stronie rynku. Nad krótkookresowym otwarciem shortów zastanowiłbym się przy przełamaniu poziomu 2745 pkt.