Co w spółce trzeba, Pana zdaniem, zmienić w pierwszej kolejności?
W pierwszej kolejności należy wywiązać się z naszych deklaracji złożonych akcjonariuszom. Spółka ma swój plan rozwoju, który przedłożyła w ubiegłym roku inwestorom i na który pozyskała z publicznej emisji 300 mln zł. Tak więc zmiany, o które pan pyta, to umacnianie naszych pozycji rynkowych w kluczowych produktach, dalsza poprawa efektywności instalacji, wchodzenie w nowe produkty związane z naszym biznesem i potencjałem naszego zaplecza. Generalnie kurs każdej spółki giełdowej jest oczywisty - stała aktywność rynkowa, pilnowanie kosztów, spełnianie najwyższych standardów w zakresie zarządzania, jakości i ochrony środowiska.
Jak przebiegają prace nad projektem zmian w spółce? Mają one doprowadzić do optymalnego modelu zarządzania firmą?
Proefektywnościowa strategia stała się nieodzowna, m.in. w związku z wejściem spółki na giełdę. Nieodzowne staje się więc dalsze doskonalenie zarządzania przedsiębiorstwem i jego organizacji. W tym właśnie celu w Puławach prowadzony jest projekt transformacji biznesowej, ukierunkowany na osiągnięcie światowych standardów, które pozwolą na konkurowanie z najlepszymi graczami z branży chemicznej na świecie. Chodzi o umocnienie tego, co w firmie jest dobre, i o zmianę na lepsze tego, co jest poniżej pożądanego poziomu.
Posłowie ugrupowań koalicyjnych zarzucają zarządowi Puław, że podpisał niekorzystną dla spółki umowę na dostawy amoniaku. Jak Pan to skomentuje?