19 stycznia w Zakładzie Opakowań w Kętach, należącym do Grupy Kęty, wybuchł pożar. W hali produkcyjnej znajdowało się wówczas 5 drukarek do nadruku metodą rotograwiurową. Stosunkowo szybkie ugaszenie pożaru spowodowało, że część sprzętu udało się uratować.
Jak informuje zarząd, pierwsza z dwóch nowoczesnych drukarek rotograwiurowych została uruchomiona już w miesiąc po katastrofie. Wcześniej uruchomiono inną tego typu maszynę stanowiącą zaplecze produkcyjne. Władzom Kęt udało się też wydzierżawić maszynę drukującą wraz z zapleczem produkcyjnym i pomieszczeniami w Łodzi. Dzięki temu segment opakowań giętkich posiada dziś trzy sprawne drukarki. Co więcej, kolejną, do wyłącznej dyspozycji, spółka zdobyła w Czechach. W efekcie Grupa Kęty może obsługiwać około 80% rynku posiadanego przed pożarem. Za 2 tygodnie spółka zamierza uruchomić kolejną 10-kolorową drukarkę, co pozwoli na zaspokojenie zgłaszanego przez rynek popytu.
Tak szybkie odtworzenie mocy produkcyjnych spowodowało podwyższenie kosztów produkcji. Ujemny wpływ skutków pożaru na tegoroczny wynik operacyjny Grupy Kęty może wynieść około 20 mln zł. Zarząd podjął jednak działania, które przyczynią się do zwiększenia mocy produkcyjnych oraz realizacji zamówień bez konieczności zlecania nadruku do firm zewnętrznych. Do stycznia 2007 r. firma chce kupić jeszcze 3 nowe drukarki. To pozwoli nie tylko rozwinąć produkcję, ale i zabezpieczyć działalność segmentu opakowań giętkich na wypadek pożaru lub innego kataklizmu.