Prawdopodobnie zaczęło się od Islandii, której Fitch obniżył we wtorek perspektywę ratingu, jednak efekt ospy bardzo szybko rozprzestrzenił się na główne rynki wschodzące. Kurs EUR/PLN otworzył się w środę wyżej, około poziomu 3,79 i w ciągu dnia wzrósł do 3,8150. Wzrostowy impet EUR/PLN gasł w ciągu dnia, a druga połowa sesji przyniosła powrót popytu na złotego. I gdy wszystko wracało do normy, wyszła wiadomość o obniżeniu perspektyw ratingu Węgier przez Moody?s. Kurs forinta osłabił się gwałtownie do poziomu 254 wobec euro. Złoty ponownie znalazł się pod presją.

Środowa sesja udowodniła, że rynki wschodzące są systemem naczyń połączonych. Osłabienie na jednym rynku generuje redukcje pozycji na innych. Klimat inwestycyjny na rynkach wschodzących ma obecnie o wiele większe znaczenie dla polskiego rynku, niż czynniki wewnętrzne, takie jak np. polityka.

Czy obecne osłabienie złotego jest okazją do kupna, czy początkiem większej korekty, oto jest pytanie? Na razie, gro inwestorów wciąż stosuje strategię gry z trendem i akumulacji PLN. Jednak wzrost zmienności, może być zapowiedzią większej korekty.