Po przełamaniu w piątek przez kurs EUR/USD linii łączącej dołki z listopada i grudnia atak na ubiegłoroczne minimum jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem dla tej pary walut na przyszłość. Powód umacniania się dolara jest wciąż ten sam - oczekiwanie na dalsze podwyżki stóp procentowych. Wczoraj pojawiły się nawet głosy, że jeśli publikowane w tym tygodniu dane obrazujące kondycję amerykańskiej gospodarki (ISM, zaufanie konsumentów oraz ich dochody i wydatki) okażą się lepsze od spodziewanych, rynek może zacząć dyskontować przekroczenie przez koszt pieniądza 5%.
Roczna zmiana kursu EUR/USD przekroczyła minus 11% i jest coraz bliżej dołka z przełomu listopada i grudnia 2005 r. To z jednej strony pokazuje siłę zwolenników dolara, z drugiej pozwala spodziewać, że roczne tempo spadku już wiele nie przyspieszy. Średnia cena euro w marcu 2005 r. wynosiła 1,318 USD. Jeśli miałoby się utrzymać w kolejnych tygodniach tempo spadku wspólnej waluty przekraczające 10%, to w przyszłym miesiącu można oczekiwać średniej ceny euro poniżej 1,186 USD. Wskazywałoby to, że w perspektywie kilku najbliższych tygodni dołek z 2005 r. zapewne się utrzyma. Niekoniecznie musi to jednak być prawdą w odniesieniu do dalszej przyszłości.