Na rynku złotego ten tydzień niewiele zmienia. Inwestorzy z jednej strony mają nadzieję na dalszą hossę na rynku obligacji, z drugiej obawiają się, że dochodowość papierów jest tak niska, że zniechęci kapitał do kupna.

Kurs dolara pozostaje poniżej bariery 3,2 zł, której przebicie otworzyłoby drogę do dalszego wzrostu. Natomiast EUR/PLN utrzymuje się ponad dołkiem położonym tuż poniżej 3,76 zł. W tym wypadku nie wydaje się jednak, by przełamanie tego wsparcia otwierało drogę do mocniejszej wyprzedaży. Od czterech miesięcy roczna zmiana euro wobec złotego utrzymuje się w granicach minus 5%. Jeśli takie tempo rocznego spadku wspólnej waluty miałoby się utrzymać w marcu, to można spodziewać się średniej ceny w okolicy 3,82 zł. Z tego wynikałoby, że jeśli notowania nawet spadną do nowego dołka, to będzie to raczej okazja do kupna euro, gdyż można będzie się po tym spodziewać dynamicznego odbicia.

Bardziej jednoznacznie wyglądają perspektywy EUR/USD. Wtorkowy wzrost euro można traktować jako ruch powrotny po przełamaniu linii trendu biegnącej po dołkach z listopada i grudnia.