Wczorajsza sesja nie przyniosła żadnych rozstrzygnięć. Wzrost WIG20 o 0,8% pozwolił co prawda odrobić z niewielką nawiązką piątkową przecenę, ale w średnim terminie te ruchy nie mają większego znaczenia. Ani wczorajsza zwyżka, ani piątkowy spadek nie wniosły nic nowego. WIG20 tkwi w konsolidacji pomiędzy lutowym dołkiem (2761 pkt) i szczytem (2956 pkt). Co prawda, do szczytu jest znacznie bliżej (1,6%) niż do dołka (-5,1%), ale to samo można było powiedzieć pod koniec lutego. Niepokoić może spadek aktywności inwestorów. Obroty nieprzerwanie maleją od 28 lutego, czyli od silnej wyprzedaży wywołanej słabymi wynikami PKN Orlen. Najwyraźniej coraz więcej inwestorów wstrzymuje się z decyzjami, czekając na wybicie się WIG20 ze wspomnianej konsolidacji.
Na razie do formy nie mogą wrócić koncerny surowcowe - KGHM i Orlen. Po kilku sesjach szybkiego wzrostu, wczoraj ceny surowców - miedzi i ropy naftowej - ponownie zaczęły maleć. Liderami sesji ponownie były za to banki. Kurs Pekao podskoczył o 2,7%. Na horyzoncie pojawia się jednak zagrożenie dla krótkoterminowej zwyżki cen banków. Jest nim spadek cen obligacji. Rentowność 5-latek przekroczyła 4,5%, a ich notowania znalazły się najniżej od połowy lutego.
Do wczorajszej zwyżki przyłączyła się też TP (+1,8%), jednak w tym przypadku nie oznacza to żadnego przełomu. Notowania telekomu znajdują się w krótkoterminowej konsolidacji między 22,1 zł i 23,5 zł. Wczoraj akcje notowano po 23 zł. Już pod koniec stycznia została przebita linia trendu wzrostowego, biegnąca po dołkach od sierpnia 2004 r. Szczyt został ustanowiony jeszcze wcześniej - we wrześniu ub.r. (na wysokości 26,3 zł). Konsekwentnie opada wykres siły relatywnej TP względem WIG20, co nie dziwi z uwagi na względnie mało obiecujące wyniki finansowe telekomu, którego przychody stoją w miejscu mimo szybszego wzrostu gospodarczego. Jak widać, można mieć poważne wątpliwości, czy TP i banki będą w stanie same podołać wyzwaniu, jakim jest podciągnięcie WIG20 powyżej ostatniego szczytu.